wtorek, 22 sierpnia 2017

Sześć

Odbierasz bilet wstępu od starszego mężczyzny i przełykasz głośno ślinę. Na samą myśl co czeka Cię, kiedy znajdziesz się w środku atrakcji Twoją skórę atakuje gęsia skórka. Nie cierpisz horrorów, a teraz przeżyjesz własny na swojej skórze. Spoglądasz przez ramię na podążającego za Tobą blondyna, który obdarowuje Cię szerokim uśmiechem i po chwili znajduje się już obok Ciebie. Najchętniej uciekłabyś stąd gdzie pieprz rośnie, ale chcesz jakoś wynagrodzić środkowemu sytuację z wczoraj i takim oto sposobem przekraczasz próg pokoju noszącego nazwę Klątwa faraona w escape roomie. Obiecałaś sobie, że nigdy się tu nie zjawisz, a tymczasem masz tu spełnić pełną godzinę w towarzystwie Kuby. Ostrożnie pokonujesz każdy metr ciągnącego się przed wami pomieszczenia, rozglądając się wokół. 20-latek dotrzymuje Ci kroku i nie kryje swojego rozbawienia Twoim sporym stężeniem strachu. Odwracasz głowę w jego kierunku i mrozisz go spojrzeniem, dając mu tym samym do zrozumienia, aby sobie darował. Unosi dłonie w geście obrony i puszcza Ci oczko. Wzdychasz głośno i kręcisz z niedowierzaniem głową.

-Pójdę przodem, skoro panienka się tak bardzo boi.-proponuje siatkarz i wymija Cię zwinnie.

-Nie!-piszczysz i chwytasz go za nadgarstek, przyciągając z całej siły.

-Okay, ale zapewniam Cię, że wynik IQ Tytusa byłby bardziej przerażający.-stwierdza chłopak, parskając śmiechem.

-Kto to jest kurwa Tytus?-patrzysz na niego zdezorientowana.

-Ty nie wiesz kto to jest Tytus?!-wytrzeszcza oczy zszokowany.-Dziewczyno, Ty nie znasz siatkarzy.-kręci z dezaprobatą głową, łapiąc Cię pod ramię.-Musimy to zmienić. Poznasz ich. Jego w szczególności. To mój przyjaciel.-szczerzy się głupio.

-Jak jest tak samo pierdolnięty jak Ty to ja dziękuję.-rzucasz z cwanym uśmiechem.

-Ej! My jesteśmy zajebiste ziomeczki.-porusza śmiesznie brwiami.-Wczoraj z nim rozmawiałem i stwierdziłem, że mógłby sobie pierdolnąć test na IQ. Zrobił to. Nie chcesz wiedzieć ile mu wyszło.-salwy śmiechu środkowego roznoszą się po pomieszczeniu.

-Chyba masz rację.

Piszczysz przerażona, kiedy nagle na Twój nos spada wielki pająk. Jak się później okazuje jest on zrobiony z gumy. Kochanowski niemalże zgina się w pół ze śmiechu, a Ty uderzasz go otwartą dłonią w potylice. W dalszym ciągu drogi natrafiacie na różnorakie układanki, w których musicie odnaleźć i dopasować brakujący element. Tworzycie całkiem zgrany zespół, dlatego też sprawnie idzie wam rozwiązywanie kolejnych zagadek. W końcu opuszczacie kompleks piramid, a Ty oddychasz z ulgą. Nieco nażarłaś się strachu, a Kuba zachodzący się ze śmiechu powoli zaczynał Cię irytować. Blondyn, aby wynagrodzić Ci przeżycia w escape roomie zabiera Cię na pyszną pizzę w centrum miasta. Konsumujesz Twój dzisiejszy obiad i wysłuchujesz opowieści siatkarza na temat Fornala, którego sylwetkę stara Ci się przybliżyć, abyś odpowiednio przygotowała się na jego poznanie. Pociągasz łyk Coli ze słomki i zanosisz się śmiechem. Przyjaciel środkowego już zyskuje Twoją sympatie. Kolejnym punktem na waszej trasie jest paint ball. Przyodziana w kombinezon o wzorze moro celujesz w wysoką, szczupłą sylwetkę środkowego z pistoletu. Kulki o kolorowym naboju uderzają w jego strój, a Ty uradowana podskakujesz, kiedy okazuje się, że odnosisz zwycięstwo. Zdecydowanie odwdzięczyłaś mu się za tą cholernie powoli płynącą godzinę w pieprzonym kompleksie piramid.
***
Bo za każdym razem, gdy się dotykamy, 
Doświadczam tego uczucia 
I za każdym razem, gdy się całujemy
Przysięgam, że mogłabym latać 
Czy nie potrafisz poczuć szybkiego bicia mego serca
Chcę, by to trwało, chcę cię przy mnie
Listopad 2017

Wstajesz z miejsca, kiedy Mierzejewska wzbija się nad parkiet i wrzuca piłkę do obręczy kosza, która po punktowej próbie opada na parkiet. Klaszczesz w dłonie i mimowolnie kąciki Twoich ust wnoszą się na wyżyny. Nie miałeś pojęcia, że jest w tak wyśmienitej dyspozycji. Nigdy wcześniej nie zawitałeś na Uranię, aby przyglądać się rywalizacji kobiet podczas ligi polskiej w koszykówce. Teraz żałujesz. Nie wiedziałeś, że związane są z nią takie emocje. A może to dlatego, że po płycie boiska płynnie przemieszczała się wysoka, długonoga blondynka, której jasny kucyk podskakiwał z każdym ruchem? Owszem, była Twoją przyjaciółką i starałeś się ją wspierać w spotkaniu z drużyną krakowską, ale czy aby na pewno pełniła tylko funkcję Twojej kumpeli? Nie raz dopadał Cię mętlik na temat relacji jaka łączyła Cię z Tośką. Wczoraj był on zbyt uciążliwy. Ściągał Ci sen z powiek. Przyciągałeś ciepłą kołdrę do klatki piersiowej, aby następnie ją odrzucić. Tak minęło Ci dobre kilka godzin. Twoje ciało zalewała fala gorąca, kiedy w Twojej głowie niespodziewanie pojawiały się przebitki dwóch, upojnych nocy, które dzieliłeś z koszykarką. Przewracałeś się z boku na bok, ale nic to nie dawało. W końcu wykonałeś połączenie na Skype do półprzytomnego bruneta, który był Cię wstanie zabić wzrokiem za tak wczesną godzinę przerwania jego snu, ale starał się myśleć trzeźwo. Słowa padające z jego ust koiły kłębek Twoich myśli zebranych w głowie i pozwoliły na otrzeźwienie umysłu. Podziękowałeś mu wtedy szerokim, wdzięcznym uśmiechem i opadłeś ponownie na miękki materac, przymykając powieki. Z podziwem obserwujesz fenomenalną grę 18-latki, bijąc jej brawo. Kiwasz z podziwem głową, kiedy przerzuca piłkę pod nogami blokującej ją przeciwniczki i posyła jej cwany uśmieszek, po czym ją wymija i przejmuje piłkę z powrotem. Oddaje rzut z połowy placu gry, a Ty zaciskasz kciuki, rzucając okiem na zegar odliczający pozostały czas do zakończenia drugiej połowy. Kierujesz swój wzrok na sylwetkę Tośki i odprowadzasz nim lot piłki. Pomarańczowa Spalding ląduje na powierzchni jasnych paneli, a blondynka podrywa się z podłoża i wypełniona euforią skacze ku górze. Chwilę później podrzucana zostaje przez koleżanki z drużyny, a Ty ze śmiechem przyglądasz się tej sytuacji, spoglądając jeszcze raz na wynik widniejący na tablicy. 93:90. BLK Olsztyńskie Indyczki* odnoszą sukces na swoim terenie, pokonując Wisłę Can-Pack Kraków. Po odebraniu MVP Tośka w końcu podąża w Twoim kierunku i rzuca się na Twoją szyję, oplatając ją ramionami. Przylega szczelnie do Twojego ciała, chichocząc cicho pod nosem. Tulisz ją do siebie z nikłym uśmiechem i szepczesz jej na ucho kilka słów zachwytu nad jej dyspozycją. Dziewczyna muska ciepłymi wargami Twój policzek i przeprasza Cię, ponieważ chce się odświeżyć. Kiwasz głową i obiecujesz zaczekać przed obiektem sportowym. 

-No chodź tu mój indyczku gul gul gul.-rzucasz roześmiany w stronę dziewczyny, gdy zauważasz ją zbiegającą po schodach. 

-Zamilcz, Kochanowski!-morduje Cię wzrokiem.

-A co Ty mi blondi możesz zrobić?-przyglądasz jej się, pocierając brodę, aby udać zastanowienie. 

-Na przykład to.-odpiera, po czym uderza Cię z kolanka w najczulsze miejsce Twojego ciała. 

Zginasz się w pół, trzymając za obolałe miejsce i jęczysz z bólu. Po chwili otrząsasz się po nokaucie blondynki i ruszasz za nią w pościg, będąc pewnym, że z Twoją kondycją to ona nie ma szans. Mierzejewska wydziera się niemiłosiernie, widząc zmniejszający, dzielący was dystans, a Ty znienacka chwytasz ją w pasie i odwracasz w swoją stronę. Pstrykasz jej palcem w nos i chwytasz za rękę, prowadząc w kierunku Twojego samochodu. Po kilkunastu minutach zatrzymujesz się na parkingu niedaleko Jeziora Długiego i otwierasz drzwi od strony pasażera, proponując Tośce gorącą czekoladę w znajdującej się w pobliżu kawiarni. Dziewczyna ochoczo kiwa głową i przy Twoim boku przemierza dzielącą was drogę od lokalu. Jako pierwsza przekracza próg budynku i wskazuje palcem na stolik przy sporych rozmiarów kominku. Ciągnie Cię w tamtym kierunku i oddaje Ci swoją kurtkę, którą zawieszasz na wieszaku. Pociera zziębnięte dłonie i spogląda na Ciebie, uśmiechając się nikle pod nosem. Rozpoczynasz krótką rozmowę o drobiazgach, a kiedy przy waszym stoliku pojawia się kelnerka składasz zamówienie. Po chwili obserwujesz jak dziewczyna miesza łyżeczką w ciemnej cieczy, z której wydobywa się kłębek dymu i przykłada ją do ust, upijając niewielki łyk. Narzeka na oparzenie języka, a Ty parskasz śmiechem, dostrzegając białą piankę zdobiącą jej linię nad górną wargą. Muskasz palcem to miejsce, zbierając zabrudzenie na opuszek i zlizujesz go. Mierzejewska chichocze pod nosem i upija trochę Twojego napoju, stwierdzając, że karmelowa polewa też jest całkiem dobra. Po 30 minutach opuszczacie lokal. Porywasz przyjaciółkę na spacer nad Jeziorem Długim i całą drogę układasz w głowie monolog jaki chcesz wygłosić. Wiesz, że już dawno powinien on paść z Twoich ust, ale strach Cię paraliżuje. W końcu zatrzymujesz się naprzeciwko dziewczyny, a ona spogląda na Ciebie zdezorientowana. 

-Posłuchaj, chciałem Ci powiedzieć coś bardzo ważnego i proszę nie przerywaj mi.-splatasz jej drobne dłonie ze swoimi i patrzysz głęboko w jej błękitne tęczówki.-Sporo czasu mi to zajęło, ale wreszcie doszedłem do odpowiedniego wniosku.  Tośka, jesteś dla mnie zdecydowanie kimś ważnym, kimś więcej niż koleżanką, niż przyjaciółką...Kiedy spojrzałaś na mnie, gdy trzymałem Cię w ramionach na chodniku poczułem coś czego nie potrafię opisać słowami. Jakby prąd przebieg mi po plecach. Myślałem, że to nic nieznaczącego. Jednak w mieszkaniu nie mogłem się oprzeć Twojemu urokowi i jak dobrze pamiętasz pocałowałem Cię.-mimowolnie uśmiechasz się na to wspomnienie, a podobnie reaguje Tośka.-Wiem, że to szaleństwo, bo znamy się miesiąc. 15 października. Nie wiedziałem, że ta data tak zmieni moje życie. Wiedz, że ta noc spędzona na kanapie była najlepszą w moim życiu. A później ten Twój pocałunek, który zainicjował kolejną...

-Wyduś to z siebie wreszcie, Kochanowski!-koszykarka potrząsa Twoimi dłońmi, patrząc na Ciebie roześmiana.

-Kocham Cię, Antonina.-ujmujesz jej subtelną twarz w swe smukłe dłonie.-Od czasu poznania Cię nie mogę przestać o Tobie myśleć. Jesteś moim oczkiem w głowie, kimś kogo muszę chronić przed niebezpieczeństwem tego świata, kruchutką, nieśmiałą osóbką, którą mogę tulić tylko ja. 

Opierasz czoło o jej czoło i niepewnie draskasz jej miękkie wargi. Blondynka oplata dłońmi Twoją szyję i zachłannie wpija się w Twoje wargi. Podtrzymujesz dłonie na jej biodrach i oddajesz pocałunek z nie mniejszym zaangażowaniem. Po chwili odrywasz się od 18-latki i muskasz ustami czubek jej nosa. Widzisz jej zaszklone oczy i ścierasz kciukiem pojedynczą, słoną łzę spływającą po jej prawym policzku. 

-Jeszcze nikt nie powiedział mi tylu pięknych, ciepłych słów. Dziękuję. Kocham Cię, Jakubie.-wypowiada z błogim uśmiechem.

-Jak oficjalnie.-komentujesz z cichym śmiechem.

***
Nawet w najpiękniejszych snach nie wyobrażałaś sobie tak tego dnia. 15 listopada miał być terminem kolejnego meczu, w którym planowałaś dać z siebie wszystko i odnieść zwycięstwo, ale niczym więcej. Tymczasem zapisał się on pod cudownym wydarzeniem jakie spotkało Cię po raz pierwszy w życiu. Teraz byłaś już pewna. Byłaś zakochana. Totalnie zakochana. Zaślepiona w blondyna mierzącego zaledwie centymetr mniej niż dwa metry, który spoczywał teraz obok Ciebie na fotelu kierowcy i skupiony miał wzrok na jezdnie. Mocniej zacisnął dłoń złączoną z Twoją ręką usytuowaną na zmianie biegu, a kąciki jego ust drgnęły znacznie. Uwielbiałaś, kiedy to robił. Uśmiechał się w zabójczy sposób. Podobało Ci się od samego początku, ale nie chciałaś się do tego przyznawać. Krzemińska już dawno trafiła w Twój czuły punkt. Znała Cię jak nikt inny. Nie mogłaś powstrzymać uśmiechu cisnącego Ci się na usta, kiedy mijaliście uliczne latarnie, rozkoszując się swoją obecność. Po raz pierwszy w życiu miałaś chłopaka. Po raz pierwszy otrzymałaś od niego tak piękne, wypowiedziane prosto z serca wyznanie. Po raz pierwszy zasmakowałaś smaku miłości, która niosła Cię na skrzydłach. Każdy widział jej wpływ na Twoją osobę, tylko Ty sama tego nie dostrzegłaś. Nim spostrzegasz, a samochód zatrzymuje się pod Twoim domem. Wzdychasz głośno na myśl opuszczenia przystojnego środkowego i odwracasz głowę w jego kierunku, patrząc na niego ze smutkiem.

-Nie smuć się Julio, zawitam jutro z moją kamasutrą.-wypowiedział blondyn. 

-Co?!-parskasz śmiechem, kręcąc z niedowierzaniem głową.

-Miałem zamiar zrymować, ale chyba coś nie pykło.-komentuje swój popis literacki Kochan.

Zatrzaskujesz za sobą drzwi samochodu, a tuż za Tobą słyszysz kroki blondyna. Okręcasz się na piecie i mierzysz go wzrokiem, marszcząc brwi zdezorientowana. On tymczasem wpija się żarłocznie w Twoje wargi. Odwzajemniasz pieszczotę i wplatasz palce w jego gęste, jasne włosy. Mruczy zadowolony, kiedy pociągasz za ich końcówki, a Ty uśmiechasz się pod nosem. Nie masz pojęcia, że wasze pożegnanie ktoś obserwuje. Para błękitnych tęczówek przygląda się wam z ukrycia. Ich osobnik kręci z niedowierzaniem głową i pośpiesznie zasuwa roletę, kiedy odrywasz się od siatkarza i gładzisz dłonią jego policzek, patrząc na niego zadowolona.

-Kocham Cię, księżniczko.-szepcze blondyn wprost do Twojego ucha, powodując ciarki na Twoich plecach.

-Ja Ciebie też, księciu.-odpierasz roześmiana. 

~*~
Jak myślicie, kto widział świeżo upieczoną parę? ^^ Fornal jednak zdecydował się pierdolnąć sobie test na IQ, ale wynik według Kuby nie nadaje się do pochwalenia :D No i oczywiście punkt kulminacyjny ^^ Jak wam się podobało wyznanie Kochana? Dał sobie chłopak radę? Zyskał waszą sympatię? Piszcie koniecznie ;3 Całuję i do zobaczenia! ;* 
PS: Dodałabym rozdział w czwartek, ale nie wiem czy będzie na to czas bo ME XD Zobaczymy jak to będzie ;) 


sobota, 19 sierpnia 2017

Pięć

Składasz pocałunek na policzku rodzicielki i poprawiasz spoczywającą na ramieniu sporych rozmiarów torbę treningową. Nie chcesz jej teraz opuszczać w tak trudnym dla niej czasie, ale naprawdę potrzebujesz solidnej rozmowy z przyjaciółka, dlatego też decydujesz się zostać u niej na noc i wraz z nią wyruszyć na poranny trening. Machasz kobiecie na pożegnanie i zatrzaskujesz za sobą drzwi wejściowe do domu. Spokojnym, powolnym tempem podążasz w kierunku doskonale znanego Ci budynku i po 15 minutach meldujesz się pod jego drzwiami. Pocierasz zziębnięte o siebie dłonie i naciskasz dzwonek, oczekując pojawienia się w progu drzwi wysokiej brunetki. Natalia wyłania się z wnętrza domu i osuwa się na bok, abyś i Ty się w nim zagłębiła, posyłając Ci promienny uśmiech. Pozbywasz się obuwia ze stóp oraz odwieszasz kurtkę na haczyk, po czym meldujesz się w kuchni. Opierasz się biodrami o kuchenny aneks i obserwujesz jak Twoja przyjaciółka sprawnie przygotowuje dla was gorącą czekoladę.

-Wiesz, że Mazur by nas zakatował za takie kaloryczne rzeczy?-mrugasz, śmiejąc się cicho.

-To wcale nie ma tak dużo kalorii. Po za tym Mazura tu nie ma, a my spalimy to na treningu, a Ty może nawet w nieco bardziej przyjemniejszy sposób.-porusza znacząco brwiami, spoglądając na Ciebie przelotnie.

-A Ty dalej swoje.-kręcisz z niedowierzaniem głową.

Krzemińska szczerzy się głupio w Twoim kierunku i układa na miętowej tacce dwa kubki oraz talerzyk pełen Twoich ulubionych, lukrowanych pierników z Delikatesów Centrum. Przy jej boku wędrujesz do jej zacisza i rzucasz się na łóżko, przymykając powieki. Słyszysz cichy śmiech przyjaciółki i otwierasz oczy, aby poczęstować się wypiekiem ze sklepu. Przegryzasz kawałek słodkości i mruczysz zadowolona. Kochasz ich smak ponad życie. Pochłaniasz kolejne porcje pierników i przyglądasz się poszukującej na laptopie jakieś romantycznej komedii brunetce. Dziwisz się, że jeszcze nie próbowała od Ciebie wyciągnąć powodu opuszczenia porannego treningu. Po chwili jednak wzdychasz głośno, gdy zasiada na przeciwko Ciebie na miękkim materacu i ujmuje w dłonie parujące naczynie, upijając niewielki łyk zawartego w nim płynu, mierząc Cię wzrokiem zza zmrużonych oczu. Zaciskasz mocniej spoczywający na czubku Twojej głowy kucyk i też zdecydujesz się zasmakować Twojego ulubionego napoju.

-Chodzi o Kubę. Chyba zachowałam się wobec niego nie tak jak powinnam i jak on przede wszystkim oczekiwał.-zaczynasz ostrożnie, spoglądając na twarz koszykarki.

-Mierzejewska, coś Ty temu chłopakowi zrobiła?! Gadaj mi tu, ale już!-ponagla Cię właścicielka niewielkiego pokoju ścian o barwie bordowej.

-Poszłam do niego wczoraj po powrocie mojej matki z Włoch. Byłam totalnie załamana, bo nie wiedziałam jak mam się zachowywać w domu. Nie widziałam sensu w udawaniu, że wszystko jest okay. Spędziliśmy razem wieczór, oglądając film u niego w salonie na kanapie. Później się obudziłam, gdy położył mnie u siebie w sypialni i nie wiem co mnie do jasnej cholery podkusiło, ale go pocałowałam.-wzdychasz głośno, spuszczając wzrok.

-Ej, stara Ty się nie zatrzymuj tylko mów dalej, bo intuicja mnie chyba nie myli, że na jednym pocałunku się chyba nie skończyło.-stwierdza trafnie brunetka, spoglądając na Ciebie z cwanym uśmiechem.

-Owszem. Kuba mnie nie odepchnął. Przeszedł do gry wstępnej i żadne z nas nie starało się tego zatrzymać. Przespałam się z nim, znowu.-rzucasz, patrząc prosto w oczy Natalii.

-Mierzejewska, Ty się zakochałaś!-wrzeszczy uradowana.-Nie próbuj mi tu zaprzeczać!-rzuca stanowczo, widząc jak rozchylasz usta, aby odrzucić jej sugestie.-Widzę jak Ci oczka świecą jak o nim opowiadasz. A co lepsza po Twoich opowieściach jak reagujesz na jego dotyk, bliskość i pocałunki świetnie to widać. Nie wymigasz się już.-grozi Ci palcem, unosząc zwycięsko kąciki ust.

-Tak?! A ja Ci powiem, że to tylko zwykły bodziec braku bliskości i pożądanie.-wzruszasz ramionami.

Oburzona Twoimi słowami przyjaciółka splata ramiona na klatce piersiowej i spogląda na Ciebie groźnie. Parskasz cichym śmiechem i sięgasz po kolejnego piernika. Krzemińska jednak uprzedza Twój ruch i zgarnia talerz z tacki, chowając go za swoimi plecami, stwierdzając, że czekolada szkodzi Ci na mózg. Kręcisz roześmiana głową i decydujesz się jej także opowiedzieć o dzisiejszej sytuacji mającej miejsce na hali. Brunetka ma ochotę Cię zamordować za Twoje zachowanie podczas treningu olsztyńskiego klubu. Rzuca pod nosem, że Ty zawsze potrafisz wszystko spieprzyć i nakazuje Ci jak najszybciej przeprosić środkowego. Kiwasz głową i przystajesz na jej radę, obiecując zrobić to jutro. Przez resztę spędzonego w jej lokum wieczoru przekonuje Cię, że łączy Cię z Kochanowskim spore uczucie oraz, że warto spróbować. Przysłuchujesz się jej uważnie, obserwując jak wykonuje Ci paznokcie hybrydowe. Nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że się zakochałaś. Nigdy w życiu tego nie doświadczyłaś i nie wiesz jak ten stan smakuje. Dlatego tak trudno zdefiniować Ci relacje łączącą Cię z Kubą.


***
Zatrzaskujesz za sobą drzwi łazienki i pocierasz białym ręcznikiem wilgotne jeszcze włosy. Z parującym naczyniem meldujesz się w sypialni i odstawiasz je na szafkę nocną. Opadasz na miękki materac i rozkładasz przed sobą złotego MacBook'a. Suniesz palcem po obszarze bezprzewodowej myszki i natrafiasz na niebieską ikonkę z białą literką S. Klikasz na nią podwójnie i logujesz się na swoje konto, po czym kąciki Twoich ust wędrują ku górze, gdy przy uśmiechniętej twarzy bruneta dostrzegasz zieloną kropkę. Podejmujesz próbę nawiązania z nim połączenia i oczekujesz na jego odpowiedź, zanosząc się wonią herbaty o smaku leśnych owoców. Upijasz łyk gorącej cieczy i obserwujesz jak Tytus włącza swoją kamerkę, po czym na ekranie Twojego laptopa pojawia się jego szeroki uśmiech oraz włosy ułożone bez ani grama żelu. 

-Witaj Kochanie!-parska śmiechem, posyłając Ci lotnego całusa.

-Cześć Tomek.-odpierasz mniej entuzjastycznie. 

-Ty blondaś, coś Ty nie w humorze?Stało się coś?-brunet spogląda na Ciebie z troską. 

-Po za tym, że dziewczyna, z którą spędziłem kiedyś noc mnie pocałowała i zaliczyliśmy wczoraj powtórkę z tego co działo się na kanapie oraz wyjścia przy chłopakach na durniach, gdyż udała, że mnie nie zna, kiedy ją zawołałem to kompletnie nic, Tytus.-wypowiadasz zirytowany. 

-Uuu...-wyrzuca z siebie przyjmujący.-Czekaj, ale jak to powtórkę?!-wytrzeszcza oczy. 

Wzdychasz głośno i mimowolnie śmiejesz się pod nosem na reakcję Twojego przyjaciela. Opowiadasz Fornalowi ze szczegółami przebieg wczorajszego wieczoru oraz upojnej nocy, a także napominasz o sytuacji mającej miejsce w Uranii. Szok malujący się na jego twarzy nie ułatwia Ci zadania. Myślałeś, że Cię pocieszy, ale jedyne co z siebie wydusił to sporą ilość krytycznych słów pod adresem skromnej osoby Tośki. Ujmujesz w dłonie kubek i raz po raz upijasz łyk Twojej ulubionej herbaty, obserwując jak Tomek pociera palcami brodę, solidnie się nad czymś zastanawiając.

-Ej, ale Ty ją kochasz?-rzuca nagle niebieskooki.

-Pff... Jak można kochać kogoś kogo się zna nie cały tydzień? Tytus, Ty chyba o tej porze nie myślisz.-parskasz śmiechem.

-Ale zależy Ci na niej.-klaszcze w dłonie 20-latek.

-Owszem.-kiwasz głową.

-Mam pomysł! Rozwiąż ten test i on Ci pokaże czy do siebie pasujecie! Sprawdź! Daj mi minutę zaraz Ci tu linka pierdolę na messengerze!

-Nie będę robił żadnego testu, debilu!

-Weź się ogarnij, Kubuś! Od tego Twoje małżeństwo zależy!

-Szkoda, że Ty sobie quizu na IQ nie pierdolnąłeś, bo mam wrażenie, że ciągle Ci spada.-chichoczesz pod nosem.

-A weź spierdalaj!-rzuca podirytowany Tomek.

Parskasz głośnym śmiechem i prowadzisz rozmowę z przyjacielem jeszcze jakiś czas. Gdy pada pytanie o to czy on ma szanse na jakiś związek salwy śmiechu roznoszą się po Twoim mieszkaniu, ponieważ przyjmujący odpowiada, że jego związek z pizzą trwa dobre kilkanaście lat, po czym przytula do policzka biały karton po tym właśnie fast foodzie.

***
Przystajesz przed jednymi z dębowych drzwi w jakie wyposażony jest ten budynek i bierzesz głęboki oddech. Masz nadzieję, że siatkarz wybaczy Ci Twoje katastrofalne zachowanie z wczorajszego dnia. Naciskasz na dzwonek i przestępujesz z nogi na nogę, oczekując otwarcia drzwi. W końcu w ich progu pojawia się wysoka sylwetka blondyna. Na jego twarz wstępuje zdziwienie. Po chwili natomiast w jego ciemnych oczach dostrzegasz gromiące Cię błyskawicę oraz nutkę żalu. Opiera się nonszalancko o balustradę drzwi, przygląda Ci się uważnie. Trwacie w ciążącej, niezręcznej ciszy, a Ty nie masz odwagi jej przerwać. Chrząka głośno, przypominając Ci tym samym o swoim istnieniu, o którym nie wcale nie zapomniałaś. Jednak stres robi swoje. W końcu jednak zadzierasz głowę ku górze i spoglądasz prosto w czekoladowe tęczówki środkowego.

-Przepraszam Cię, Kuba.-wypowiadasz ze skruchą.-Wiem, że nie powinnam się tak zachować, ale miałam ku temu powody, o których chcę Ci teraz powiedzieć.

-Nie masz pojęcia jaki czułem się upokorzony, kiedy chłopaki szeptali pod nosem, podśmiewając się, że chcę wyrwać sobie seksowną, młodą blondynkę, a ta mnie olała. Uwierz mi to nie było miłe i nie będziesz mi tego w stanie wynagrodzić nawet kolejną, wspólną nocą.-syczy przez zaciśnięte zęby. 

-Naprawdę jest mi przykro. Uwierz mi.-spuszczasz głowę.

Wykonujesz dwa kroki do przodu i wtulasz się w klatkę piersiową siatkarza, przymykając powieki. Nie chcesz, aby mówił do Ciebie w taki chłodny, zawistny sposób. Naprawdę żałujesz swojego postępowania. Masz nadzieję, że ten gest go zmiękczy i się nie mylisz, gdyż po chwili czujesz jego smukłe dłonie, które spoczywają na Twoich plecach, mocniej przyciągając Cię do siebie. Przylegasz szczelnie do jego ciała i uśmiechasz się pod nosem. Twoje nozdrza otula intensywna woń jego perfum. Jest Ci tak niesamowicie przyjemnie. 

-Czyli mi wybaczasz?-unosisz pytająco brew.

-A mam inne wyjście.-rzuca niby obojętnie, ale uniesione kąciki jego ust go zdradzają. 

Odrywasz się od Kochanowskiego i ciągniesz go za rękę w kierunku salonu. Opada posłusznie na sofę, której widok przypomina Ci waszą, pierwszą, pamiętną noc i wlepia w Ciebie to przenikliwe spojrzenie czekoladowych tęczówek. 

-A więc wczoraj się tak zachowałam, ponieważ Twój drugi trener, Marcin Mierzejewski to mój ojciec. Chciałam Cię przed nim chronić, bo gdyby się dowiedział, że mamy ze sobą kontakt mógłby Ci nawet zagrozić wyrzucenie z drużyny. Chciałam dla Ciebie dobrze, a wiem, że on chce przede wszystkim skupienia dla swoich zawodników i za pewne pieprzyłby, że przez mnie się rozkojarzysz  i takie tam. Nie gniewaj się, proszę.-wyrzucasz ten potok słów na jednym oddechu.

-Nie gniewam się już. To było urocze z Twojej strony.-łapie Cię za rękę i przyciąga na swoje kolana.-Zachowałaś się jak prawdziwa przyjaciółka. Dziękuję.-muska ustami Twój policzek.

-Cieszę się, że rozumiesz.-oświadczasz z nikłym uśmiechem. 

~*~
Na przypale albo wcale XD Po mimo, że pisałam to dla Was od południa jakoś ciągle mnie coś odciągało i skończyło się publikacją 1 minutą przed 12 :D Drugi raz w ostatnim czasie mi się to zdarza ^^ Nic szczególnego się w tym rozdziale nie działo, ale w kolejnym już zdecydowanie zaszaleję z wydarzeniami ;3 Jeszcze jakieś 5 rozdziałów do końca jak wszystko upchnę odpowiednio :D Jeżeli nie to się nieco przedłuży ;) Całuję i do zobaczenia ;* ( w pon planowo :D )



czwartek, 17 sierpnia 2017

Cztery

Rozemocjonowany komentujesz właśnie koniec filmu, gestykulując żywo rękami. Zaniepokojony ciszą ze strony Twojej towarzyszki marszczysz brwi i odwracasz głowę w jej kierunku. Kręcisz nią z niedowierzaniem, uśmiechając się pod nosem nieznacznie. Nie możesz uwierzyć, że Mierzejewska była w stanie usnąć na Twoim ramieniu. Tak zachwycała się zwrotami akcji, tak jej się podobno podobały. Wzdychasz głośno i sięgasz po pilot spoczywający na niewielkim stoliku przed Tobą. Naciskasz na nim czerwony guzik i wyłączasz plazmowy ekran. Ostrożnie podrywasz się z sofy i nachylasz się nad dziewczyną, aby chwycić jej drobną sylwetkę w swe dłonie i przetransportować do swojej sypialni. Delikatnie układasz ją na miękkim materacu Twojego wielkiego łóżka i okrywasz jej ciało ciepłą, grubą warstwą fioletowej kołdry. Gdy odwracasz się na pięcie, aby opuścić pomieszczenie i udać pod prysznic zostajesz zatrzymany po przez oplecenie Twojego nadgarstka drobnymi palcami. Momentalnie zwracasz głowę w kierunku spoczywającej na Twoim posłaniu koszykarki i spoglądasz na nią pytająco. 

-Nigdzie nie idziesz.-wypowiada zachrypniętym, aczkolwiek stanowczym tonem głosu.

Na potwierdzenie swoich słów mocniej szarpie za Twoje ciało i sprawia, że lądujesz na łóżku. Spoczywasz na jego krawędzi i kiedy rozchylasz usta, aby poinformować ją o swoich planach względem udania się do łazienki ona niespodziewanie ujmuje Twoją twarz w swe drobne, chłodne dłonie i przywiera miękkimi usta do Twoich warg. Zamiar wskoczenia pod strumień ciepłej wody momentalnie ulatnia się z Twojej głowy, a mózg totalnie wyłącza funkcję myślenia. Teraz chcesz jedynie czerpać przyjemność z tego co dzieje się w Twojej niewielkiej sypialni, na Twoim sporych rozmiarów łóżku. Odwzajemniasz pieszczotę, ocierając się wargami o jej kuszące usta. Układasz dłonie na jej zgranych biodrach i suniesz nimi ku górze, zagłębiając je pod materiałem bluzki dziewczyny. Czujesz jak jej kręgosłup przemierza dreszcz. Uśmiechasz się cwanie pod nosem, wiedząc, że to właśnie za Twoją sprawą. Tośka na chwilę odrywa się od Ciebie i spogląda Ci głęboko w oczy. Jej błękitne tęczówki płoną niczym ogień, a subtelna twarz tonie w blasku księżyca. Jest naprawdę piękna. Jej blada buzia jest nieskazitelna, przyozdobiona prawie niezauważalnymi piegami, co dodaje jej uroku. Nos ma mały i lekko zadarty ku górze. Nie mówiąc już o jej słodkich, zadbanych ustach, w które ponownie masz ochotę się wpić. Przekręcasz się na lewy bok i wspierasz rękami umiejscowionymi po obu stronach jej głowy, zawisając nad nią. Tym razem to Ty inicjujesz gorący, namiętny pocałunek wyciśnięty na jej ustach. Nie protestuje. Wplata palce w Twoje jasne, gęste włosy, pociągając za nie lekko. Sykasz cicho, kiedy zdecydowanie przesadza z siłą ruchu ciągnięcia za jedne z Twoich kosmyków. Wynagradza Ci to krótkim pocałunkiem i ponownie oddaje się Twojej dominacji. Posmak jej ust zdecydowanie Ci się podoba. Są słodkie i wyczuwalna jest na nich czekolada, którą pochłonęła już jakąś chwilę temu. Decydujesz się na urozmaicenie i wodzisz nosem wzdłuż jej szyi, obserwując jak odchyla głowę do tyłu i przymyka powieki. Pozostawiasz mokre ślady na jej karku, a ona w niezauważonym przez Ciebie momencie rozsuwa kładzie dłonie na Twoim brzuchu i podwija czarną koszulkę, zrzucając ją po chwili na podłogę. Bada rękami zarysy Twoich mięśni  na klatce piersiowej, przejeżdżając opuszkiem palca po Twoim wyrzeźbionym brzuchu. Zahacza nim o gumkę bokserek wydostającą się z pod ciemnych dżinsów i odchyla ją delikatnie. Zagryzasz wargę. Nie wiedziałeś, że stać ją na takie pogrywanie. Skąd u niej taki nagły napływ pewności siebie? Nie pozostajesz jej jednak dłużny i bez problemu pozbywasz się jej górnej partii ubrania. Kręcisz nad głową jej bluzką i śmiejesz się cicho, odrzucając ją w drugi kąt pomieszczenia. Mierzejewska chichocze pod nosem, ale natychmiast zaprzestaje, gdy Twoje ciepłe wargi stykają się z jej rozgrzaną skórą tuż pod materiałem stanika. Wygina się pod wpływem pieszczoty, a Ty uśmiechasz się triumfalnie. Naznaczasz szlag od jej żeber aż po samo podbrzusze. Zdzierasz z jej nóg czarne rurki i powracasz do wyciska pocałunków na jej spierzchniętych wargach. Ona tymczasem wędruje dłońmi po Twoich nagich plecach, starając się powoli zsunąć spodnie z Twojego tyłka. Po chwili dżinsy lądują gdzieś w okolicach drzwi, a Ty zaczynasz zmagania z zapięciem jej stanika. Śmieje się cicho wprost w Twoje usta, po chwili oferując Ci swoją pomoc z cwanym uśmiechem. Czerwony, koronkowy zestaw bielizny opada na panele, a Ty z szerokim uśmiechem na ustach omiatasz wzrokiem jej nagie, drobne ciało.

-Kobieto, ale Ty mnie torturujesz!-jęczysz.-Gdybym wiedział wcześniej, że masz na sobie tak pikantny zestaw  bielizny już dawno bym go z Ciebie zrzucił.- mruczysz do jej ucha.

Koszykarka łapie Twoją twarz w swe dłonie i odwraca w swoim kierunku, abyś spojrzał prosto w jej oczy. Błękitne tęczówki roześmiane patrzą wprost w Twoje ciemne oczy, a z jej gardła wydobywa się cichy śmiech. Przyciąga Cię bliżej siebie i ociera się ustami o Twoje usta. Zagryza dolną wargę, prezentując się niezwykle seksownie. Wpijasz się żarłocznie w jej wargi, drażniąc językiem jej podniebienie. Twoje smukłe dłonie zwiedzają każdy centymetr jej ciała, powodując na jej skórze ciarki. Obsypujesz pocałunkami jej ponętny biust i postanawiasz tego nie przedłużać. Tośka jakby czyta w Twoich myślach i nadstawia biodra ku górze, ułatwiając ci dostęp do wkroczenia w ostatni akt tego upojnego uniesienia. Chwilę później po Twojej sypialni rozbrzmiewa jej krzyk, a Ty starasz się go skutecznie zagłuszyć Twoimi ustami lądującymi na jej wargach. Jej długie, pomalowane krwisto czerwonym lakierem paznokcie urozmaicają Twoje plecy w coraz to świeższe zadrapania o sporych rozmiarach, ale teraz to się nie liczy. Teraz liczy się tylko jej drobne, płonące niczym żywy ogień ciało wijące się pod Tobą niczym wąż, usta złączone w gorących, namiętnych, długich pocałunkach, chwila, w której wasze ciała łączą się w jedność. Czerpiesz w pełni rozkosz z tego momentu, ocierając dłonią krople potu ściekające Ci po czole. Ciche pojękiwania Twojej pięknej towarzyszki zapewniając Cię tylko o tym, że nie Ty jedyny czerpiesz przyjemność z tej namiętnej przygody. Nie planowałeś dzisiaj spędzić z nią tej nocy, nie spodziewałeś się nawet, że zawita w Twoje skromne progi, tymczasem teraz poddajesz się upojnym uniesieniom. Chcesz, aby Mierzejewska mogła liczyć na Twoje wsparcie, chcesz być jej przyjacielem, ale przecież przyjaciele ze sobą nie sypiają. Nic nie możesz jednak na to poradzić. Jest niesamowicie piękną kobietą, a Ty singlem,w którym obudziło się nagle pragnienie bliskości. Jakaś niewidzialna siła Cię do niej ciągnie. Gdy prowokuje Cię takimi pojedynczymi pocałunkami nie potrafisz się jej oprzeć, nie potrafisz jej odepchnąć. Nie potrafisz się oprzeć jej urokowi. Cholera, Kochanowski co z Tobą jest nie tak?! Wieczny singiel, a teraz nagle ulegasz przypadkowo poznanej, potrąconej przez Ciebie rowerem na chodniku blondynce. Wyczerpany opadasz na miejsce obok Tośki i podpierasz głowę na ramieniu, spoglądając z niewinnym, błogim uśmiechem na spoczywającą obok Ciebie całkowicie nagą Mierzejewską. Dziewczyna pod wpływem Twojego przenikliwego spojrzenia nieco się peszy i stara się ukryć czerwieniące się w szybkim tempie policzki pod jasnymi kosmykami włosów. Dochodzisz do wniosku, że jest przy tym niezwykle urocza. Opuszkiem palca kreśli na Twoim płaskim, pełnym zarysów mięśni brzuchu różnorakie kształty, tuląc się do Twojej klatki piersiowej. Jej długie włosy nieco Cię łaskoczą, ale nie masz ochoty jej o tym informować. Jest Ci naprawdę przyjemnie w tym momencie. Obejmujesz ją ramieniem i przyciągasz bliżej siebie. Odchyla głowę do tyłu i spogląda na Ciebie zdezorientowana tym nagłym przytleniem.

-Może to głupio zabrzmi, bo krótko się znamy, ale w jakiś dziwny sposób mi na Tobie zależy.-wypowiadasz, uśmiechając się nieśmiało.

Nachylasz się na jej głową i muskasz ciepłymi wargami jej czoło, pozostawiając na nim mokry ślad. Blondynka odpowiada Ci ciepłym uśmiechem i z Twoich obserwacji dochodzisz do wniosku, że zawzięcie się nad czymś zastanawia.

-Wiesz, że mi na Tobie też?-unosi nikle kąciki ust.-Ale przyjaciele ze sobą nie sypiają, a chyba na takim poziomie relacji jesteśmy.

W Twojej głowie zasiał się lekki mętlik. Fakt, wydawało Ci się, że jesteście przyjaciółmi po tym jak Mierzejewska dotarła do Ciebie zapłakana, a Ty nie pytając o powód przytuliłeś ją do siebie i starałeś się podnieść na duchu. Oglądaliście przecież razem film. Tak robią przyjaciele, ale to co wydarzyło się później zasiewało w Tobie wątpliwość czy oboje nie oszukujecie siebie samych. Centralnie dało się dostrzec to przyciąganie i pożądanie pomiędzy Tobą a blondynką istniejące już od pierwszego spotkania, od pierwszej nocy Toski spędzonej w tej kawalerce. Chyba była Ci potrzebna długa, porządna rozmowa z Tytusem.

***
Przesuwasz palcem po ekranie telefonu, odrzucając kolejne połączenie od przyjaciółki. Byłaś pewna, że tak właśnie będzie. Nie stawisz się na porannym treningu i Krzemińska będzie Cię dręczyć toną prób nawiązania kontaktu za pomocą telefonu czy też Facebooka. Nie chciałaś jej wyznać powodu opuszczenia wysiłku fizycznego w taki sposób. Przecież to nie było byle co, a przede wszystkim ostatnia noc spędzona w mieszkaniu Kochanowskiego zasiała w Tobie trochę wątpliwości co do relacji łączącej Cię z siatkarzem. Zdawałaś sobie sprawę z tego, że Natalia nagrodzi Cię sporych rozmiarów kazaniem na temat Twojego zachowania w lokum siatkarza, ale musiałaś jej o tym wszystkim opowiedzieć, pozbyć się mętliku zaśmiecającego Twoją głowę. Miałaś w życiu zdecydowanie ważniejsze sprawy. Waliła Ci się rodzina. Z pomocą Kuby podjęłaś decyzję, że powiesz mamie co ojciec wyprawiał za jej plecami. Było to dla Ciebie naprawdę trudne i ciężkie, ale byłaś zmuszona podnieść ten ciężar jak sztangi na siłowni, którą miałaś kilka razy w miesiącu. Wsuwasz białą komórkę do tylnej kieszeni białych rurek i przymykasz powieki, wypuszczając powietrze z ust. Wykonujesz kilka kroków i stawiasz się w kuchni, gdzie znajduje się Twoja rodzicielka. Opadasz na jedno z krzeseł przy kuchennym, drewnianym stole i obserwujesz jak kobieta o tym samym kolorze włosów co Ty nakłada na talerz kotlet schabowy z ziemniakami oraz ładuje do sporych rozmiarów miski mizerię. Układa przed Tobą naczynie z porcją obiadową dla Ciebie i posyła ci ciepły uśmiech, życząc smacznego. Sama natomiast zasiada na przeciwko Ciebie i zabiera się za spożywanie posiłku. Idziesz w jej ślady, ale nie wychodzi to zbyt dobrze.

-Mamo, musimy porozmawiać.-przerywasz panującą w pomieszczeniu ciszę.

-Dobrze, słońce, ale to jak zjesz.-odpiera 39-latka.-Nie smakuje Ci?-unosi pytająco brew spoglądając na Twoją prawie nienaruszoną porcję.

-Nie, nie, jakoś nie jestem głodna po prostu.-posyłasz jej nikły uśmiech.-Już dłużej nie wytrzymam.-zaczynasz bawić się dłońmi.

-Córciu, co się dzieje?-blondynka patrzy na Ciebie z troską.

-Tata Cię zdradza.-wyrzucasz to wreszcie z siebie.

Pomiędzy waszą dwójką zapada totalna cisza. Agnieszka odkłada sztućce na talerz i mierzy Cię zdezorientowanym wzrokiem, jakby słowa jakie przed chwilą padły z Twoich ust były dla niej niezrozumiałe. Jednak to co powiedziałaś było prawdą. Wiedziałaś, że to będzie dla niej szok. Jej twarz ulega zmianie. Tym razem widnieje na niej smutek i niedowierzanie.

-Kiedy?-wydusza z siebie Twoja rodzicielka.

-Mamo...

-Kiedy?!-rzuca stanowczo, patrząc Ci prosto w oczy.

-Jakieś trzy dni temu nakryłam go w waszej sypialni z jakąś kobietą. Miało mnie wtedy nie być, ale wróciłam wcześniej z meczu w Gdynii. Łukasza nie było w domu.

Z bólem serca obserwujesz jak słowa wydobywające się z Twoich ust coraz to bardziej ranią Twoją matkę niczym pociski opuszczające pistolet. Załamana wybucha głośnym płaczem, a Ty podrywasz się ze swojego miejsca i zamykasz ją w silnym uścisku, głaszcząc jej plecy. Kobieta wtula się w Twoje ciało i plami słoną cieczą Twoją błękitną bluzę, chlipiąc w nią, że tak bardzo cieszyła się na powrót do ojczyzny, na zobaczenie Ciebie, Twojego brata i ojca, ile miała wspólnych planów. Jej życie wywraca się do góry nogami, tak samo jak Twoje te kilka dni temu. Jedyny plus tej sytuacji to taki, że dzięki temu wydarzeniu poznałaś blondyna, który obdarował Cię wsparciem w tak trudnej dla Ciebie chwili i doradził jak postępować. Zamierasz, kiedy rodzicielka postanawia wrócić do Włoch, ale tym razem w towarzystwie swoich dzieci. Nie wyobrażasz sobie porzucenia klubu, który jest dla Ciebie niczym drugi dom. Nie chcesz zostawiać Natalii. A przede wszystkim nie przyznajesz się przed samą  sobą do najważniejszego i największego czynnika dla jakiego chcesz zostać w Olsztynie. Nie chcesz stracić Kuby.

***
Meldujesz się pod aleją marszałka Józefa Piłsudskiego i uśmiechasz nikle pod nosem, podziwiając widniejący przed Tobą obiekt. Drepczesz w kierunku głównego wejścia do hali Urania, aby po chwili przemierzać długi korytarz w poszukiwaniu odpowiedniego wejścia jakim możesz trafić na trybuny. Po dłuższej chwili stawiasz się na nich i na palcach, żeby nie wydać jakiegokolwiek odgłosu pokonujesz liczne rzędy i ściągasz gestem dłoni w dół, ciemno czerwone krzesełko, usadawiając na nim swój tyłek. Modlisz się, aby nie zauważył Cię ojciec, który jest drugim trenerem zespołu Indykpol AZS Olsztyn. Skrywasz ten fakt niczym największy sekret przed środkowym, gdyż nie chcesz, aby miał on nieprzyjemności w klubie z Twojego powodu. Doskonale znasz Marcina Mierzejewskiego i wiesz, że przede wszystkim nie pozwala przenosić życia prywatnego zawodników na halę oraz wymaga od nich naprawdę dużego skupienia. A gdyby dowiedział się, że jego córka ma bardzo dobry kontakt z jednym z jego najlepszych zawodników, młodym talentem polskiej siatkówki na pewno zaserwowałby Ci oraz Kubie kilka nieprzyjemnych sytuacji, jak nawet nie zagroził wyrzuceniem z klubu siatkarza. Wolałaś tego uniknąć. Nachylasz się znacznie i opierasz twarz na dłoniach, które wsparte są łokciami o uda i z zainteresowaniem obserwujesz jak blondyn posyła solidny serwis w kierunku przeciwnej drużyny. Jeden z przyjmujących ma problem z jego odebraniem, ale utrzymuje piłkę na przedramionach i dostarcza ją do rozgrywającego, a ten robi przerzut na prawe skrzydło, z jakiego pada skuteczny atak. Aż wstyd przyznać, że jako córka trenera miejscowego klubu nie orientujesz się w zawodnikach, ale nigdy nie przepadałaś za siatkówką. Jak miejsce miała jakaś międzynarodowa impreza byłaś skazana na podziwianie reprezentacji Polski w telewizji, ale to tylko dlatego, że Twój ojciec zajmował sofę w salonie i gdy prosiłaś go o pilot on zdecydowanie odmawiał i posuwał Ci się na kanapie, abyś i Ty się dołączyła. Nie chcąc go zdenerwować przystawałaś na tą propozycję. Zawodnicy opuszczają boisko i spragnieni sięgają po butelki z wodą, przysysając się do nich na dłuższą chwilę. Z szerokim uśmiechem na ustach podziwiasz jak koledzy Kochana mierzą mu włosy czy też poklepują po pośladkach za świetne akcje na treningu. 

-Nieco ochłody Ci się należy.-uśmiecha się promiennie w jego kierunku wysoki brunet.

Parskasz cichym śmiechem, kiedy dany zawodnik wylewa na głowę Kuby zawartość swojej butelki. Blondyn zirytowany przeczesuje włosy dłońmi, a następnie sięga po ręcznik i stara się je osuszyć. Po chwili mierzy kolegę z drużyny groźnym wzrokiem i rzuca się za nim w pogoń. Momentalnie przypominają Ci się podobne sytuację z treningów z Twoim i Natalii udziałem. Zamyślona nagle otrzymujesz mocne uderzenie w głowę. Głosy zawodników nagle cichną, a Ty zdezorientowana omiatasz wzrokiem otoczenie. Dopiero po kilkunastu sekundach zauważasz, że żółto-niebieska Mikasa spoczywa koło Twoich nóg. Zapewne właśnie nią oberwałaś. Chwytasz ją w dłonie i przerzucasz przez barierkę, dostarczając ją do rąk jednego z zawodników. 

-Tośka!?-dociera do Ciebie znajomy głos. 

Cholera! Właśnie tego się obawiałaś i postanowiłaś pozostać anonimowa, nie ujawniając swojej obecności na trybunach. Musisz coś szybko wymyślić, bo inaczej Marcin Mierzejewski sprzeda Ci niezłe kazanie. Nagle wpadasz na pewien pomysł.

-Przepraszam, ale ja Cię nie znam! Musiałeś mnie z kimś pomylić!-odkrzykujesz, krzywiąc się lekko. 

Nagle Twoim oczom ukazuje się Twój ojciec. No to pięknie! Przeklinasz w myślach spostrzegawczość Kochanowskiego oraz Twój los, który nigdy nie ma nad Tobą zmiłowania. Szczęście? Co to jest! Nie znasz definicji pojęcia czegoś takiego jak szczęście. Odkąd pamiętasz zawsze masz pecha.  Pośpiesznie opuszczasz widownie i zbiegasz na dół, aby pokazać przed tatą, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i aby ta pomyłka Kuby, która nią nie była, wyglądała wiarygodnie. Pojawiasz się obok swojego rodzica i witasz go nikłym uśmiechem.

-Tośka, co Ty tutaj robisz? Przecież nie lubisz siatkówki.-dziwi się mężczyzna. 

-Nudziło mi się w domu i przyszłam.-wzruszasz ramionami.

-Skąd znasz Kochana?-unosi pytająco brew.

-Kogo?-starasz się udawać zdezorientowaną.

-Tego chłopaka, który Cię wołał.-śmieje się cicho.

-Nie znam. Nie wiem czemu do mnie krzyczał.

Brunet kiwa jedynie głową, a Ty oddychasz z ulgą. Uwierzył Ci. Opadasz na ławkę i przyglądasz się dalszemu przebiegowi treningu. Blondyn truchta wokół płyty boiska, a jego twarz nie wyraża jakichkolwiek emocji. Jest totalnie kamienna. Nie chcesz nawet myśleć jak się musi czuć po takiej sytuacji zafundowanej z Twojej strony. Jest Ci cholernie przykro, że tak ukazałaś go w świetle kolegów, ale nie miałaś wyjścia. Nie możesz pokazać ojcu, że go znasz. Chcesz go chronić. Wynagrodzisz mu to. Po chwili przy boku taty przekraczasz próg obiektu i odprowadzasz wzrokiem podążającego nieco przed wami blondyna. Kochanowski otwiera tylne drzwi i rzuca na siedzenie swoją torbę. Chwilę później przystaje przy drzwiach od strony kierowcy i spogląda na Ciebie pełnym wściekłości wzrokiem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Prycha pod nosem i zatrzaskuję za sobą drzwi z całej siły. Krzywisz się znacznie, kiedy wymija was z piskiem opon, opuszczając klubowy parking.

-Ach, ten Kochan!-wzdycha Twój ojciec.-Wariat! Żeby do obcej dziewczyny krzyczeć to naprawdę! Ale jak z imieniem trafił!-mówi roześmiany mężczyzna.

-No to mu się udało.-rzucasz niby obojętnie. 

~*~
Jak mówiłam spała u mnie przyjaciółka i nie miałam kiedy pisać ^^ Mimo to teraz to Was litaniem nagrodziłam liczącym ponad 2700 słów także niech ktoś mi tu próbuje na długość narzekać to zabije XDD Byłby dłuższy, bo czwarty wątek miałam jeszcze pisać, ale jak zobaczyłam ile to ma długości to sobie odpuściłam :D Spokojnie, nic nie stracicie, bo będzie w kolejnym rozdziale ;) Kuba i Tośka znowu poddali się władzy pożądania i tak to się skończyło... Było blisko, aby Marcin dowiedział się o znajomości siatkarza z córką, ale Tośka przebiegła coś wymyśliła :D Pisałam to cały dzień także mam nadzieję, że Wam się spodoba i nagrodzicie mnie sporą ilością komentarzy ;3 Tym bardziej, że można pisać z ANONIMA XD Całuję i do zobaczenia ;* (planowo w sobotę a jak wyjdzie zobaczymy )


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Trzy

Kochanowski opuszcza swoje dotychczasowe miejsce i wyciąga dłoń w Twoim kierunku, subtelnie unosząc kąciki ust. Pociągasz ostatni łyk drinka i zeskakujesz z wysokiego krzesła, delikatnie się chwiejąc. Blondyn jednak w porę łapie Cię w pasie i chichocze pod nosem. Zawstydzona spuszczasz wzrok i masz ochotę zapaść się pod ziemię z powodu Twojej niezdarności. A za wszystko odpowiadają te cholernie wysokie szpilki. W końcu zbierasz się w sobie i zadzierasz głowę, aby spojrzeć na twarz siatkarza. 

-Ty chyba naprawdę na mnie lecisz.-stwierdza rozbawiony. 

Sprzedajesz mu kuksańca tuż pod żebrem i chwytasz jego rękę, pociągając go w kierunku wypełnionego licznie ludźmi parkietu. Po chwili odnajdujesz kawałek przestrzeni przeznaczony dla waszej dwójki i splatasz drobne dłonie z wielkimi rękami siatkarza. Z głośników docierają do Ciebie pierwsze takty remixu Love Streo, wywołując na Twoich jasno różowych ustach nikły uśmiech. Środkowy widocznie także lubi ten utwór, gdyż zaczyna podrygiwać stopami do rytmu. Nim spostrzegasz a doskonale bawisz się w jego asyście, kiedy raz po raz okręca Cię wokół własnej osi. Odnajdujesz wzrokiem uwieszoną na szyi bruneta przyjaciółkę i parskasz cichym śmiechem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Twój towarzysz unosi pytająco brew, mierząc Cię spojrzeniem, a Ty rozbawiona napotykasz mu kilka słów o swojej kumpeli, która zawsze musi z kimś poflirtować, kogoś poderwać. Ciemne tęczówki chłopaka nagle mienią się niczym gwiazdy, wpatrując się wprost w Twoje błękitne oczy. 

-Może Ty też tak zrobisz.-rzuca wesoło.-Znam kandydata.-porusza znacząco brwiami.

-Kto?-pytasz, rozglądając się wokół.

-Bardzo śmieszne.-splata ramiona na klatce piersiowej, kręcąc z dezaprobatą głową.

-O sobie mówisz? Pff.

Po wnętrzu klubu rozbrzmiewa uwielbiana przez Ciebie Gasolina. DJ  naprawdę sporo u Ciebie zapunktował.Chciałaś zaszaleć w tańcu, ale strasznie krępowałaś się obecnością Kuby. Blondyn posłał Ci pokrzepiający uśmiech, dostrzegając Twoje zmieszanie i zaczął bujać się w rytm piosenki. W pewnym momencie odwrócił Cię plecami do siebie i zaczął wodzić dłońmi po Twojej smukłej talii, chcąc tym samym zachęcić Cię do szaleństwa na parkiecie. Twoje drobne ciało zaatakował przyjemny dreszcz. Przymykasz powieki i powoli przełamujesz barierę w sobie. Zaczynasz się zmysłowo ocierać biodrami o uda Kochanowskiego, przeczesując palcami długie, pofalowane nieco blond włosy. Ręce blondyna wędrują po śliskim materiale Twojej sukienki, ale Tobie to nie przeszkadza. A wprost przeciwnie. Podoba się. Odwracasz się przodem do swojego partnera i dostrzegasz łobuzerski uśmiech widniejący na jego ustach. Parskasz głośnym śmiechem, kiedy Kuba odwraca się do Ciebie tyłem i zaczyna kręcić biodrami. Naprawdę wygląda to komicznie. Rozbawiony spogląda na Ciebie przez ramie. Unosisz dłonie ku górze i podskakujesz rytmicznie do niezłego remixu. Twoje jasne włosy unoszą się i opadają na Twoje plecy, a nogi powoli zaczynają odczuwać skutki noszenia wysokich szpilek. Piszczysz głośno wraz z zebranymi wokół ludźmi i zachęcasz do tego siatkarza. Ten chętnie się do Ciebie dołącza. Uśmiechasz się szeroko, kiedy do Twoich uszu dociera Be Mine. Nim spostrzegasz a całkowicie swobodnie poruszasz się przy środkowym, kołysząc seksownie biodrami na boki. Zauważasz jego dyskretne zerkanie na właśnie tą partię Twojego ciała i niezauważalnie dla niego unosisz kąciki ust. Podnosisz głowę ku górze, łapiąc kontakt wzrokowy z Twoim towarzyszem i uśmiechasz się błogo w jego stronę, wodząc palcem po jego brodzie.

-Yeah I want you to Be Mine.-szepczesz uwodzicielsko.

-To raczej powinno być i want you to be my.-śmieje się cicho.

Spragniona splatasz Twoją dłoń z jego wielką i wędrujesz w stronę baru. Mrugasz zalotnie do barmana, prosząc o błękitną lagunę, ale wtedy banknot na ladę wykłada środkowy. Spoglądasz na niego z wdzięcznością i dość szybko pochłaniasz drinka, wracając z blondynem na parkiet.  Tym razem zarzucasz dłonie na szyję siatkarza, uwieszając się na niej i kołyszesz się powoli do polskiej wersji Despacito. Kochanowski układa ręce tuż nad Twoimi biodrami i przyciąga Cię zdecydowanie bliżej. Jego ciepły oddech łaskoczę Twój kark, wywołując ciarki na Twojej skórze. Przymykasz powieki i rozkoszujesz się tą chwilą. Twoje nozdrza otula intensywna woń męskich perfum. Zadowolona trwasz wtulona w bark sportowca i podziwiasz jak Krzemińska pochłania szota wraz ze swoją dzisiejszą zdobyczą. Brunetka omiata wzrokiem otoczenie i znacznie unosi kąciki ust,wytrzeszczając przy tym oczy, gdy dostrzega Cię trwającą przy boku swojego ulubionego zawodnika. Jej kompan do picia uderza ją lekko w plecy, kiedy zaczyna się krztusić procentowym napojem.

-Nie mówiłaś, że Kochanowski przyjdzie.-odczytujesz z ruchu jej ust.

-Bo nie wiedziałam, że tutaj będzie.-szepczesz, mając nadzieję, że Cię zrozumie.

Kiwa jedynie głową i powraca do rozmowy z brunetem. Ty tymczasem odrywasz się od Kuby i napotykasz się na spojrzenie jego ciemnych tęczówek, które połyskują niesamowicie w świetle klubowym. Jego twarz zaczyna się niebezpiecznie zbliżać do Twojej. Jesteś niczym w transie. Nie potrafisz tego przerwać. Alkohol krążący w Twoim krwiobiegu chyba rozpoczyna swoje działanie. Jego ciepłe wargi stykają się z Twoimi ustami. Przymykasz powieki i pozwalasz mu działać. Jest równie ostrożny i subtelny jak i za pierwszym razem. Muska powoli Twoje usta przez długie kilkanaście sekund, aż w końcu odrywa się od nich i przeczesuje palcami gęste włosy. Od tamtego czasu przestajesz liczyć ilość spędzonego na parkiecie czasu przy boku blondyna. Liczy się tylko Twoje i jego ciało podrygujące w rytm muzyki.

***
Mierzysz wzrokiem znajdujący się przed Tobą kosz i skupiona układasz w głowie obraz jak miałby wyglądać Twój rzut. Bierzesz głęboki oddech i rozpędzasz się, robiąc zamach dłonią i oddajesz rzut z drugiego końca boiska. Piłka wiruje na obręczy i wpada do kosza. Uradowana potrząsasz dłonią i udajesz się po piłkę. Natalia bije Ci brawo, uśmiechając się szeroko, a Ty rozbawiona kłaniasz się przed nią i biegniesz pod kosz. Chwytasz w dłonie skórzaną Spalding i kozłujesz nią, przyglądając się próbom dziewczyn z zespołu.  Po chwili i Ty wykonujesz rozbieg, celując w białą tablice. Chybisz. Piłka odbija się od przeźroczystego materiału tablicy i upada na jasne panele. Krzemińska decyduje się wykorzystać tą sytuację i podchodzi do Ciebie, układając dłoń na Twoim ramieniu. Odwracasz głowę w jej kierunku i skierowujesz swój wzrok na jej twarz.

-Ty tam nie myśl o Kubusiu, a skup się na treningu!-rzuca roześmiana brunetka.

Karcisz ją wzrokiem i odrzucasz piłkę na bok, wyruszając w pościg za kumpelą. 18-latka zanosi się głośnym śmiechem, przemierzając boisko sprintem, oglądając się za siebie, aby sprawdzić w jakiej odległości od niej się znajdujesz. Nie darujesz jej tego. Cholera! Że też Kochanowski musiał Cie pocałować w tym klubie na jej oczach. Teraz Krzemińska nie da Ci żyć. Przyśpieszasz i zmniejszasz dzielący was dystans.

-Tośka się zakochała!-wrzeszczy zawodniczka z białym numerem 15 spoczywającym na treningowej, granatowej koszulce.-Tośka się zakochała!

Zirytowana zwiększasz tempo jeszcze bardziej i niemalże prawie dotykasz jej koszulki, ale ona Ci odskakuje. Masz ochotę ją udusić. Przecież to co ona wygaduje jest nieprawdą. Zyskał Twoją sympatię, polubiłaś go, ale do cholery nie jesteś w nim zakochana. Fakt, jest przystojny, ale nie skradł Twojego serca. Ale może niedługo...Nawet nie chcesz o tym myśleć. To sprzeczne z Twoimi poglądami, a Natka doskonale wie, że nigdy ich jeszcze nie zmieniłaś i nie zapowiada się na tą zmianę w najbliższym czasie. Zawodniczki zespołu BLK Olsztyńskie Indyczki przyglądają się tej sytuacji roześmiane, a Ty z nikłym uśmiechem dostrzegasz osłabioną biegiem brunetkę i wskakujesz jej na plecy. Krzemińska piszczy zaskoczona, aby po chwili parsknąć głośnym śmiechem. Niesie Cię tak przez większą część boiska, aż w końcu Twoje stopy spotykają się z podłożem i zaczynasz atakować jej brzuch swoimi dłońmi.

-Przestań!-błaga Cię, zanosząc się niepohamowanym śmiechem.

-Jak przestaniesz mi napierdalać o tym co czuję do Kuby.-rzucasz stanowczo.

-Okey. Zgoda, ale ja tylko chcę Ci pomóc w uświadomieniu sobie, że pomiędzy wami coś się rodzi.-puszcza Ci oczko.

-Znasz moje zdanie na temat miłości.

Pogrążona wysiłkiem fizycznym na treningu nie masz już okazji porozmawiać z kumpelą. Aktywnie starasz się udzielać w ataku podczas próbnej gry z podziałem waszej ekipy na dwie drużyny, co całkiem nieźle Ci idzie. Zmęczona podrywasz się do biegu i wzbijasz się ku górze, oddając ostatni rzut podczas dzisiejszego treningu. 21 kosz zostaje zapisany na Twoim koncie. Usatysfakcjonowana narzucasz ręcznik na szyję i odkręcasz plastikową butelkę z zwartością wody mineralnej. Zwilżasz zimną cieczą swoje gardło, ugaszając pragnienie.

-Tośka.-słyszysz za sobą głos trenera.

Momentalnie zaprzestajesz uzupełniania płynów i odwracasz się na pięcie w kierunku Mazura. Mężczyzna przystaje naprzeciwko Ciebie i uśmiecha się do Ciebie serdecznie:

-Nie wiem co ma na Ciebie taki wpływ, ale rób to dalej, bo od pewnego czasu gra idzie Ci fenomenalnie.ją

Kąciki Twoich ust wznoszą się na wyżyny na słowa trenera. Kiwasz jedynie głową i opuszczasz salę treningową jako ostatnia. Jest Ci naprawdę miło słyszeć, że Kamil widzi Twoje starania i trud jaki wkładasz w każdy trening. Angażujesz się niesamowicie, wylewając z siebie hektolitry potu i zostajesz doceniana. Zadowolona pośpiesznie ogarniasz się do względnego stanu i zamykasz za sobą drzwi szatni.

-Kim jest Romeo, o którym wspominała Natalka?-dociera do Ciebie znajomy głos.

Spoglądasz na osobę podążającą obok Ciebie i kręcisz z niedowierzaniem głową. Wysoka szatynka przygląda Ci się z ciekawością, oczekując odpowiedzi i uśmiechając się w zachęcający sposób.

-Nie ma żadnego Romeo.-rzucasz zgodnie z prawdą.-Wiesz jaka jest Natka. Lubi koloryzować.-wzruszasz ramionami.


***
Korzystając z wolnego czasu jakim obdarzył Cię trener, dając wam dzień wolnego od treningu porządkujesz swoją potężnych rozmiarów kolekcję płyt. Marszczysz brwi, kręcąc z niedowierzaniem głową, gdy Twój wzrok natrafia na tę należącą do Ich Troje. Jednym, sprawnym rzutem sprawiasz, że ląduję ona w koszu i przeglądasz plastikowe opakowania w ciągu dalszym. Twoje porządki przerywa znajoma melodia roznosząca się po wnętrzu niewielkiego mieszkania. Odchodzisz od półki znajdującej się tuż przy potężnej wieży i drepczesz w kierunku drzwi. Kąciki Twoich ust momentalnie wędrują  ku górze, gdy w progu mieszkania dostrzegasz wysokiego bruneta, który opiera się nonszalancko o balustradę drzwi, spoglądając na Ciebie z szerokim uśmiechem.

-Tytus!-krzyczysz roześmiany, zamykając przyjaciela w męskim uścisku, klepiąc go solidnie po plecach.

-Kochan!-naśladuje Cię Fornal, śmiejąc się pod nosem.-Witaj stary kompanie!-mierzy dłonią Twoje jasne włosy.

Fukasz na niego groźnie, a on rozbawiony kręci głową, zagłębiając się do środka mieszkania. Jak zawsze przyczepia się do panującego w nim bałaganu, choć doskonale Cię zna i wie, że taka już jest Twoja natura. Ściągasz z kanapy porozrzucane ubrania i wskazujesz na nią rękę, aby Twój gość na niej zasiadł. Tomek posłusznie usadawia się na niej i prosi Cię o coś na rozgrzanie, gdyż na dworze jest naprawdę chłodno. Sięgasz do szafki po jego ulubiony kubek i wsypujesz do niego dwie łyżeczki granulek o jasnoróżowej barwie, aby po chwili zalać je wrzącą wodą. Układasz parujące naczynie na stole przed przyjmującym i opadasz obok niego.

-Co Cię tu sprowadza?-unosisz pytająco brew, patrząc na promienną twarz kumpla.

-Tęsknota Kubuś, tęsknota.-oświadcza, chichocząc pod nosem.-Co tam słychać?-opiera się wygodnie plecami o sofę i ujmuje w dłonie porcelanę, z której wydobywa się dym.

-Nie żeby coś, ale jakbym Ci powiedział co się działo na tej kanapie jakieś 3 dni temu to byś na niej nie chciał siedzieć.-rzucasz uśmiechając się nieśmiało.

-Lewa ręka, oba sutki, ona leży w pół minutki.-porusza znacząco brwiami Tytus.

-Co?! Wtf?!-parskasz śmiechem.

-No co? Tekst na podryw w 30 sekund.-tym razem to Twój kompan rechocze głośno.-Czyli w Twoim życiu pojawiła się jakaś gorąca kobitka.-zaciera dłonie brunet.-Opowiadaj.-krepie Cię po ramieniu.

-Znokautowałem ją rowerem na chodniku, później zaprosiłem do siebie, bo nie była w najlepszym stanie, pogadaliśmy i jakoś tak się stało, że ją pocałowałem, a potem trochę poszliśmy na całość.-opowiadasz ze spuszczonym w podłogę wzrokiem.

-Kuba!-wytrzeszcza oczy Tomasz.-Nie poznaję Cię!-przykłada dłoń do rozwartych ust.

Uśmiechasz się pod nosem i dzielisz się swoimi wrażeniami o dziewczynie. Tośka wydaje Ci się być naprawdę świetną osobą, jednak czasami nieśmiałość strasznie ją ogranicza. Często widzisz w jej oczach nutkę szaleństwa jakiego chciała by się podjąć, ale jej skrępowanie jej skutecznie w tym przeszkadza. Stawiasz sobie jako cel przełamać jej zmieszanie w Twojej obecności. Ona zdecydowanie bardziej musi się przed Tobą otworzyć. Fornal z uśmiechem radzi Ci, abyś spróbował ją bardziej do siebie przekonać, przeciągnąć na swoją stronę, wzbudzając jej zaufanie do Ciebie. Wiesz doskonale, że ona tego teraz potrzebuje. Jej rodzinna sytuacja jest przecież beznadziejna i oparcie w tak trudnym czasie jest dla niej konieczne. Dzielisz się z nim także faktem, że jest naprawdę piękną kobietą, która posiada obłędne ciało, które miałeś okazję poznać w każdym calu kilka nocy temu. Ogólnie rozmowa z przyjacielem Ci naprawdę pomogła rozwiać Twoje wątpliwości jakie narosły po pocałunku mającym miejsce w klubie podczas wczorajszej imprezy.

***
Wyczerpana wieczornym treningiem stawiasz się w rodzinnym domu. Na palcach przechodzisz przez salon, chcąc udać się do swojego pokoju bez konfrontacji z ojcem. Od pamiętnego wydarzenia unikasz go jak ognia i nie zamierzasz tego zmieniać. Zranił Cię. Byłaś pewna, że jest szaleńczo zakochany w Twojej mamie, że nie widzi świata po za nią, a tymczasem on zabawiał się za jej plecami. Agnieszka harowała we Włoszech na waszą rodzinę, a on doskonale wykorzystywał ten czas. Momentalnie zalewały Cię mdłości na myśl o tym co wydarzyło się kilka dni temu. Nie chciałaś nawet sobie wyobrażać co takiego oni wyprawiali w sypialni Twoich rodziców, którą Marek dzielił z Twoją rodzicielką. Zrzucasz torbę na podłogę w pokoju i opadasz na łóżko, aby choć na chwilę odpocząć. Przymykasz powieki i zastanawiasz się co teraz może porabiać Kuba. Od wczorajszego pocałunku nie odezwałaś się do niego, ani też on tego nie uczynił względem Ciebie. Jest Ci nieco niezręcznie kontaktować się z nim po tym geście. W ogóle jest Ci wstyd za Twoje wczorajsze zachowanie w klubie. Dręczą Cię, a wprost zżerają wyrzuty sumienia. Z jednej strony jesteś dumna z przełamania niezręczności w waszych kontaktach, a z drugiej nie możesz uwierzyć, że tańczyłaś z nim wczoraj tak odważnie, a do tego ten tekst piosenki rzucony w jego stronę i to potracie brody... Masakra. Krzemińska non stop wypytuje Cię o powód Twojego zachowania i tego jak traktujesz siatkarza, ale nie umiesz jej na to udzielić odpowiedzi. Po prostu chciałaś wreszcie przełamać się w stosunku do facetów, a że Kochanowski był pod nosem to dałaś upust swoich postanowień na nim. Mimo wszystko chyba alkohol zbyt mocno wpłynął na Twoje zachowanie. Powinnaś się bardziej kontrolować, ale naprawdę miło wspominasz wczorajszą noc. Siatkarz coraz bardziej u Ciebie punktuje i coraz bardziej dostrzegasz w nim dobry materiał na przyjaciela. Podrywasz się do pozycji siedzącej, kiedy drzwi Twojego pokoju nagle się otwierają. Pośpiesznie zeskakujesz z łóżka i z piskiem rzucasz się na rodzicielką spoczywającą w progu drzwi. Kobieta chichocze cicho i tuli Cię do siebie mocno, szepcząc do ucha jak bardzo tęskniła przez ten rok. Odrywasz się od niej i uśmiechasz się błogo, ocierając pojedynczą łzę spływającą po Twoim bladym policzku. Jak dobrze, że już tutaj jest. Tak bardzo za nią tęskniłaś. Oczy blondynki śmieją się do Ciebie, a jej usta posyłają Ci ciepły uśmiech. Po chwili jednak przypominasz sobie co takiego wyrządził ojciec za jej plecami i smutniejesz. Nie masz sumienia jej okłamywać. Kochasz ją i nie chcesz tego robić, ale też nie chcesz rozwalić swojej rodziny. Przepraszasz ją i wybiegasz z mieszkania, podążając w znanym Ci już kierunku. Nim spostrzegasz a wystukujesz numer spoczywający na drzwiach środkowego. 

-Kto tam?-słyszysz jego zachrypnięty głos. 

-Tośka.-odpierasz cicho.

-Właź.-rzuca jedynie.

Drzwi od bloku się otwierają, a Ty chwytasz ich klamkę w dłoń i wchodzisz do budynku. Windą pośpiesznie pokonujesz kolejne pietra i stawiasz się pod dębowymi drzwiami mieszkania Kochanowskiego. Sama nawet nie wiesz kiedy lądujesz w jego silnych ramionach, wybuchając płaczem. Blondyn bierze Cię na ręce i układa na sofie w salonie, przytulając do siebie. Gładzi dłonią Twoje plecy, szepcząc jak kilka dni temu, abyś się uspokoiła. Jednak Ty nie jesteś w stanie zapanować nad wydobywającymi się z Twoich oczu łzami. 

-Kuba, moja mama wróciła. -wypowiadasz drżącym głosem.-Ja nie mogę jej tak okłamywać rozumiesz?! Jak jej powiem prawdę to zniszczę całą moją rodzinę, a ojciec jej nic nie piśnie o zdradzie. Zawsze był i będzie tchórzem. -chlipiesz w jego ramie. 

-Wstrzymaj się z działaniem. Daj tacie czas. Może musi nad tym zastanowić i jednak jej powie.

-Mogę u Ciebie zostać na noc?-spoglądasz na niego zaszklonymi oczami.-Nie mam ochoty tam wracać. Nie będę w stanie udawać, że wszystko jest w porządku.

-Jasne, ale tym razem chyba będzie lepiej jak nie będziemy spać razem.-posyła Ci szeroki uśmiech. 

Kręcisz z niedowierzaniem głową i parskasz cichym chichotem. On to jednak skutecznie potrafi poprawić Ci humor. Nagle zrzuca Cię ze swoich ud i zagłębia się we wnętrzu kuchni. Po chwili powraca z wielką miską popcornu i dwoma parującymi kubkami, szczerząc się szeroko w Twoją stronę. Mimowolnie uśmiechasz się pod nosem i przygarniasz przekąskę, okrywając się przyniesionym przez niego ciepłym, przytulnym kocem. Przyciągasz naczynie do ust i zanosisz się słodkim zapachem gorącej czekolady. Upijasz niewielki łyk i czujesz jak przyjemne ciepło zalewa Twoje drobne ciało. Gdy siatkarz odpala film i opada na miejsce obok Ciebie muskasz ustami jego policzek, a następnie układasz głowę na jego ramieniu i wbijasz wzrok w ekran plazmowego telewizora usytuowanego przed wami. 

-Za co to?-pyta zdezorientowany blondyn. 

-Za to, że jesteś taki kochany.-wypowiadasz z delikatnym uśmiechem.-Dziękuję, Kubuś.

Kochan nic nie odpowiada a uśmiecha się jedynie pod nosem i obejmuje Cię ramieniem. Mogłabyś się założyć, że gdyby wpadła tu teraz Natka to uznałaby, że wyglądacie jak typowa para. Ty jednak w tym momencie zyskałaś prawdziwego przyjaciela, w którym odnalazłaś niebywałe wsparcie w tej trudniej sytuacji. Byłaś mu za to naprawdę wdzięczna. 

~*~
Przepraszam za te opóźnienia, ale po późnym powrocie do domu po memoriale nie mogłam się odnaleźć :D Nogi bolą mnie cholernie aż do dziś po przejściu całego Krakowa, ale było warto naprawdę <3 Nie mogłam zostać na 5 partie meczu Polaków z Francją, ale mimo to jestem mega szczęśliwa, bo przeżyć to na własnej skórze to było naprawdę coś niesamowitego *.* Wszystkim, którzy dotychczas jeszcze nie byli na meczu reprezentacji Polski na żywo polecam się udać ^^ Hymn zaśpiewanym osobiście z tyloma tysiącami kibiców na żywo pozostanie dla mnie niezapomnianym przeżyciem, a w szczególności te dreszcze na całym ciele <3 Naprawdę niezwykłe to było. Żałuję tylko, że z żadnym chłopakiem nie mam zdj, gdyż musiałam się zbierać na busa do domu, ale za rok się odrobi ;3 Jadę raczej na 3 dni :D Ucierpiałam za to w spotkaniu ze słupem pod Tauron Areną, ale co tam hahah XDD Jeśli chodzi o rozdział to całkiem mi się podoba, w szczególności zachowanie Kuby :D Przygarnął do siebie Tośkę i zapewnił jej wsparcie ;) Jak myślicie czy pomiędzy tą dwójką coś się rodzi? :D Jak się wam spodobał tekst Tytusa? XDD Sorry za to love stereo, ale zainspirowałam się od siatkarzy Cerradu z najnowszego filmiku na ich fb xD Polecam zobaczyć twerka Fornala hahah XD Coś genialnego :D Ten człowiek to w ogóle bije wszystko na głowę XDD  <3 Całuję i do zobaczenia ( nw jeszcze kiedy bo przyjaciółka na nocleg do mnie wbija na kilka dni XD ) ;* 
PS: Dzięki za wszystkie komentarze i proszę o więcej ;3 Zakochałam się w tym zdjęciu ;3




środa, 9 sierpnia 2017

Dwa

Wypoczęta pozwalasz się unieść powiekom i delikatnie zadzierasz głowę ku górze. Leżysz wtulona w nagą klatkę piersiową blondyna, która miarowo się unosi i opada, wskazując na to, że siatkarz nadal śpi. Słyszysz rytmiczne bicie jego serca. Jego dłoń spoczywa na Twoich plecach, a jego usta są delikatnie rozchylone. Nie wierzysz, że to zrobiłaś. Byłaś totalnie załamana po zdradzie ojca, a Kuba zaoferował Ci swoje ramie do wypłakania i sama nie zauważyłaś, kiedy sprawy pomiędzy wami się tak potoczyły. Wiesz jedno. Coś pomiędzy wami zaiskrzyło. Czułaś to. Nie mogłaś oprzeć się jego miękkim wargom napierającym na Twoje usta. Nie byłaś w stanie go odepchnąć. Podobało Ci się to. Czułaś się niesamowicie. Mimo wszytko było Ci niezwykle przyjemnie. Jednak musiałaś jak najszybciej wrócić do rzeczywistości i opuścić mieszkanie blondyna. Ostrożnie, aby go nie obudzić wyślizgujesz się z jego silnego uścisku i omiatasz wzrokiem wnętrze mieszkania, chcąc odnaleźć wczorajsze ubrania jakie zrzucał wczoraj z Ciebie siatkarz. Po chwili gotowa do wyjścia nachylasz się nad twarzą Kuby i muskasz subtelnie jego policzek w podziękowaniu za wczorajszy wieczór jak i noc. Chłopak mruczy coś niezrozumiałego pod nosem i przewraca się na prawy bok, tuląc policzek do miękkiej poduszki. Pośpiesznie kierujesz się w stronę drzwi i po kilku sekundach przymykasz je za sobą cicho, gdyż nie chcesz, aby ich trzask zerwał go na równe nogi. Oddychasz z ulgą, kiedy znajdujesz się już na parkingu przed blokiem i obierasz cel na dom Krzemińskiej. Obiecujesz sobie jednak, że ani słowem nie piśniesz o wczorajszej nocy. Przyjaciółka zapewne zaraz by skomentowała, że coś jest na rzeczy, że to nie przypadek...Nie chciałaś tego słuchać. Doskonale znała Twoje poglądy i wiedziała, że nie wierzysz w miłość. Nigdy w życiu się z nią nie spotkałaś także miała ku te mu powody. Znałaś natomiast masę chłopaków i nie jeden zawrócił Ci w głowie swoim urokiem osobistym, ale na niczym innym po za nocą, upojną przygodą się nie kończyło ani nawet nie zanosiło. Poprawiasz spoczywającą na ramieniu torbę i mimowolnie się uśmiechasz, kiedy przed budynkiem dostrzegasz znajome, ciemne włosy związane w kucyka oraz wysoką, wysportowaną sylwetkę przyodzianą w specjalny strój do biegania. Chrząkasz głośno, a kiedy dziewczyna się odwraca i marszczy brwi zdezorientowana wybuchasz głośnym śmiechem.

-Hejka, Natt!-rzucasz wesoło.

-Cześć!-odpiera równie entuzjastycznie Twoja przyjaciółka.-Co Ty tutaj robisz o tak wczesnej porze?-unosi pytająco brew.

Przytulasz ją lekko i łapiesz za dłoń, ciągnąc w kierunku rozciągającego się przed wami sporych rozmiarów obiektu, który należy do rodziny Krzemińskich. Pozbywasz się butów w niewielkim korytarzu i skinieniem głowy witasz się z rodzicielką Natalii, po czym pośpiesznie wędrujesz wraz z nią w kierunku schodów, aby zamknąć za sobą drzwi jej lokum. Brunetka opadła na łóżko zmęczona wysiłkiem fizycznym i przymyka powieki. Po chwili jednak przysiada na materacu i przygląda Ci się uważnie.

-Powiesz mi wreszcie co się stało?-przerwa panującą pomiędzy wami ciszę.

Usadawiasz się na miękkim fotelu przy oknie i układasz dłonie na udach, pocierając nerwowo materiał znajdujących się na nich dżinsów. Bierzesz głęboki oddech i zaczynasz opowiadać przyjaciółce o minionym wydarzeniu wczorajszego wieczoru, pomijając fakt, że spędziłaś wieczór i noc w mieszkaniu przystojnego siatkarza. Krzemińska jednak śmiesznie marszczy nos i zauważa, że coś przed nią ukrywasz, że coś jej nie gra. Wzdychasz głośno i postanawiasz uchylić jej rąbek przebiegu wieczoru w jednym z olsztyńskich bloków.

-Przyszłam do Ciebie tak późno, gdyż spędziłam noc u Kuby.-podchodzisz do okna i wpatrujesz się w rozciągający się za nim widok.-I nie, nie wydarzyło się tam nic szczególnego.-dodajesz, widząc jak właścicielka pokoju rozwiera usta.

-Chwila, chwila... Nigdy mi nic nie mówiłaś o żadnym Kubie!-brunetka splata ramiona na klatce piersiowej.-Kim jest Kubuś?-rozpoczyna wypytywanie.

-Znajomym.-odpierasz, ale widząc powątpiewający wzrok kumpeli dodajesz.-No dobra, kolegą.

-Od kiedy spędzasz noce u kolegów?-kontynuuje przesłuchanie, przyglądając Ci się czujnie.

-Natka!-karcisz ją.-No dobra! Przyznaje się! Masz mnie!-odwracasz się w jej kierunku.-Przespaliśmy się.-dodajesz już ciszej, zawstydzona spuszczając wzrok.

-Wiedziałam!-wykrzykuje, potrząsając triumfująco ręką.-Jak całuję?! Jest przystojny?! Ma dużego?!-wypytuje rozemocjonowana.

-Krzemińska!-wytrzeszczasz oczy, śmiejąc się pod nosem.

Ostrożnie opowiadasz jej o upojnej nocy ze sportowcem, wysłuchując jej śmiesznych komentarzy i zanosząc się śmiechem. W pewnym momencie brązowooka podrywa się z miejsca i przemierza pomieszczenie wzdłuż, pocierając się palcami po brodzie. Nagle przystaje na środku swojego lokum i wygląda jakby właśnie ją oświeciło. Jej oczy powiększają się do wielkości pięciozłotówek, a usta znacznie się rozchylają, przypominając literę o. Marszczysz brwi zdezorientowana, przyglądając jej się badawczo, a wtedy z jej ust wydobywa się głośny pisk:

-Spałaś z Kubą Kochanowskim!

***
Wyciągasz się leniwie na kanapie z przymkniętymi powiekami i macasz ręką jej drugą połowę, na której powinno znajdować się nagie ciało blondynki, ale niestety pod swoją skórą wyczuwasz jedynie tapicerkę kanapy. Mruczysz niezadowolony i podnosisz się za pomocą łokciu do pozycji siedzącej. Zaspany przeczesujesz smukłymi palcami gęste, jasne włosy i drepczesz w kierunku łazienki, aby wziąć poranny prysznic. Strumień chłodnej wody skutecznie Cię rozbudza, a gorący natrysk sprawia, że każdy Twój mięsień się rozluźnia. Twoje ciało otula biała piana wywołana naniesieniem na Twoją skórę żelu z Adidasa. Spłukujesz ją z siebie i starannie ocierasz krople wody zdobiące każdą partię Twojego ciała. Owijasz ręcznik wokół bioder i wędrujesz w stronę łazienki. Z szuflady wyławiasz nową parę bokserek, które na siebie wsuwasz. Naciągasz na tors szarą koszulkę ze znaczkiem Nike i uzupełniasz ją czarnymi, luźnymi rurkami. Kolejnym punktem Twojego pobudzenia się na poranny trening jest wypicie kawy, dlatego też przekraczasz próg niewielkiej kuchni i przyrządzasz solidne espresso. Przeglądając media społecznościowe, upijasz gorący napój, który momentalnie sprawia, że zaczynasz zdecydowanie lepiej kontaktować ze światem. Twoje badanie zawartości tablicy Instagrama przerywa znajoma melodyjka roznosząca się po wnętrzu mieszkania. Odstawiasz filiżankę na kuchenny blat a telefon zablokowujesz i chowasz do kieszeni, ruszając w stronę drzwi.
Daniel wita Cię promiennym uśmiechem i korzysta z Twojego zaproszenia, przekraczając próg kawalerki.

-Coś Ty taki jakiś zmęczony na twarzy?-unosi pytająco brew.

-Spędziłem noc na kanapie.-odpierasz, pochłaniając ostatni łyk kawy.

-Czemu nie w sypialni?-drąży temat środkowy.

-Uwierz mi, nie chcesz wiedzieć.-rzucasz, śmiejąc się pod nosem.

-Nie mów, że...-wytrzeszcza oczy Pliński.

Kiwasz jedynie głową i obrywasz z pieści w ramie od starszego kolegi, który porusza znacząco brwiami. Wywracasz jedynie oczami, opowiadając mu o pięknej blondynce, która spędziła noc w Twojej kawalerce, a właściwie w Twoim salonie. Zarzucasz na ramię sportową torbę i zjeżdżasz windą na parter, po czym opadasz na fotel pasażera w samochodzie Daniela.
Wybiegasz  na boisko i pełen motywacji rozpoczynasz rozciąganie. Po chwili truchtasz z kolegami wokół boiska, licząc sobie zakończone okrążenia. Sięgasz po spoczywającą na krzesełku plastikową butelkę i zatapiasz usta w jej gwincie, pochłaniając kilka łyków źródlanej wody. Rzucasz napój na swoje miejsce i posyłasz nikły uśmiech w kierunku machającego Ci 39-latka. Delikatnie uderzasz w skórzaną powierzchnię piłki i plasujesz ją tuż przed przed Twoim starszym kolegą. Daniel kręci z niedowierzaniem głową i odbija Mikasę nad sobą sposobem górnym, dostarczając Ci ją dokładnie. Po kilkunastu minutach obijania górą, teraz wykonujesz z Plińskim podbicia sposobem dolnym. Pocierasz czerwone przedramienia, krzywiąc się delikatnie pod nosem.

***
W wyśmienitym nastroju przekraczasz próg jednego z olsztyńskich klubów, pociągając za sobą roześmianą Natalkę. Przepychasz się przez spory tłum ludzi i w końcu docierasz do baru. Uradowana spoglądasz na swoją towarzyszkę, strzelając palcami, aby przywołać do swojej skromnej osoby młodego bruneta. Barman z szerokim uśmiechem pyta w czym może pomóc, a Ty składasz zamówienie w postaci dwóch Mohito. Mężczyzna skina jedynie głową i zapisuje na karteczce w czarnym notatniku liczbę oraz jeden wyraz. Krzemińska wspina się na wysokie krzesło przy ladzie i omiata wzrokiem zgromadzonych na parkiecie ludzi, poszukując celu na dzisiejsza noc. Parskasz cichym śmiechem zauważając, że już wzięła się do działania i tykasz ją delikatnie w ramie, podsuwając pod jej nos trunek. Sama chwytasz w palce czarną słomkę i miażdżysz ją zębami, pociągając niewielki łyk drinka. Po chwili wysoka szklanka jest pusta, a Ty wędrujesz tanecznym krokiem w kierunku parkietu, wlecząc za sobą brunetkę. Nie świadoma, że obserwują Cię czekoladowe tęczówki podskakujesz ku górze, wykrzykując tekst rozbrzmiewającej właśnie po wnętrzu budynku piosenki. Przymykasz powieki i uśmiechasz się błogo, poddając się tanecznemu szaleństwu. Blondyn przygląda Ci się kręcąc z niedowierzaniem głową i przechylając szklankę z błękitną cieczą subtelnie w stronę ust. Tymczasem Ty szalejesz na parkiecie w towarzystwie brunetki, stukając co jakiś czas biodrami o jej tyłek. Śmiejesz się pod nosem i po bodajże trzech piosenkach ponownie zjawiasz się przy barze. Przysiadasz na wysokim krześle i kiwasz palcem na barmana. Tym razem prosisz go o Cosmopolitana. 

-Dwa razy poproszę.-słyszysz jakby znajomy głos. 

Odwracasz głowę w kierunku jego właściciela i zamierasz. Tuż obok Ciebie spoczywa wysoki blondyn, który w swojej dłoni trzyma białego i'Phone.Tak jakby czuł na sobie Twoje przeszywające spojrzenie podnosi głowę i spogląda na Ciebie z mieniącymi się w różnokolorowym świetle klubowym iskierkami. Unosi znacznie kąciki ust, odsłaniając przed Tobą swoje śnieżnobiałe uzębienie. 

-Nie ładnie tak uciekać bez pożegnania.-mruka, upijając niewielki łyk postawionego własnie przed nim drinka.

-Nie wspominałeś, że jesteś Kuba Kochanowski i miałam przyjemność gościć w mieszkaniu Mistrza Świata.-nie pozostajesz mu dłużna i uśmiechasz się tryumfująco na widok zdziwienia zalewającego jego twarz. 

-Nieźle, nieźle.-kiwa z podziwem głową.-Szkoda tylko, że udajesz, że nic się nie stało. A teraz sprawiasz, że mam ochotę powtórzyć wczorajszą noc.-szepcze tuż przy Twoim uchu, wodząc smukłą dłonią po Twoim odkrytym udzie. 

Przełykasz głośno ślinę, kiedy czujesz przebiegający wzdłuż Twojego kręgosłupa dreszcz. Odsuwasz się znacznie od środkowego i przysysasz się do swojego drinka. Kochanowski usatysfakcjonowany uśmiecha się pod nosem i przygląda Ci się uważnie. Nie masz pojęcia jak bardzo mu się podoba Twój dzisiejszy strój. Czarna, przylegająca do Twojego szczupłego ciała sukienka idealnie ukazuje Twoje kobiece atuty, niesamowicie podkreślając przy tym Twoje długie nogi. Całą stylizację świetnie dopełniają wysokie szpilki w tym samym kolorze. 

-Masz rację.-chrząkasz, spoglądając na niego.-Zdarzyło się. Coś zaiskrzyło. Było przyjemnie, ale nie licz na nic więcej. Nie jestem łatwą laską.-puszczasz mu oczko. 

-Gwarantuję Ci złotko, że jeszcze będziemy mieć dzieci.-chichocze cicho Kuba.

-Chyba Cię coś boli.-rzucasz, śmiejąc się głośno.

~*~
I oto mamy drugi rozdział dziejów Tośki i Kuby. Na razie koszykarka idzie w zaparte i nie poddaje się urokowi siatkarza, ale kto wie ile to potrwa :D Kuba próbuję ile może, bajeruje, oj bajeruje ^^ W kolejnym dalszy ciąg wydarzeń w klubie. Trochę nudny ten rozdział, ale cóż poradzić. Od czegoś trzeba zacząć, z czasem akcja się rozkręci ;) Całuję i do zobaczenia chyba w sobotę albo nieco później, gdyż wyjeżdżam na MHJW w piątek i wrócę w nocy w sobotę, a jeszcze prawdopodobnie czeka mnie osiemnastka :*
PS: Przypominam, że komentarze można dodawać także anonimowo, bez rejestracji ;)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Jeden

Czujesz jak Twoje ciało bezwładnie opada z każdą sekundą, zbliżając się do podłoża. Jesteś przekonana, że za chwilę zaliczysz  z nim bliskie spotkanie. Przymykasz powieki, przygotowując się na czekający Cię ból, ale nagle ktoś łapie Twoje ciało, chroniąc przed upadkiem. Momentalnie unosisz swoje powieki ku górze i napotykasz na swojej drodze twarz mężczyzny. Przygląda się Tobie z niepokojem, uśmiechając się lekko zmieszany. Trwacie w ciszy, wpatrując się w siebie nawzajem. Dopiero po chwili zdajesz sobie sprawę, że nadal toniesz w jego objęciach. Rzucasz okiem na spoczywające na Twoim płaskim brzuchu smukłe dłonie chłopaka i chrząkasz cicho, dając mu tym samym znak, że może Cię już wypuścić ze swojego uścisku. Doskonale odczytuje Twoje zachowanie i pozwala Ci stanąć na własne nogi. Wreszcie możesz mu się dokładnie przyjrzeć. Jasne, blond włosy targane są subtelnie przez jesienny wiatr, a ciemne oczy omiatają wzrokiem Twoją sylwetkę od czubków butów po samą głowę. Kąciki Twoich ust wznoszą się delikatnie, obdarowując Twojego towarzysza nieśmiałym uśmiechem. Zawsze masz problem z zachowaniem w obecności chłopaków. Niby jesteś młodą, ładną, utalentowaną koszykarką, ale nie przywykłaś jeszcze do licznych adoratorów w postaci płci męskiej. Nadal jesteś w ich towarzystwie wstydliwa i nieśmiała. Wyłamujesz nerwowo palce, trwając w niezręcznej ciszy z Twoim wybawicielem.

-Przepraszam, nic Ci nie jest?-obdarowuje Cię niepewnym uśmiechem, drapiąc się z zakłopotaniem po głowie.

-Nie, nie.-kręcisz przecząco głową.-Ja także. Nie zauważyłam Cię.-rzucasz, krzywiąc się delikatnie na twarzy.

-Płakałaś?-zdziwiony spostrzega ślady rozmazanego tuszu do rzęs na Twoich policzkach.

-To nic takiego.-machasz ręką, spuszczając wzrok.

Kuba, bo tak ma na imię Twój towarzysz, pochyla się i podnosi z chodnika rower, którym Cię znokautował, po czym zasiada na siodełko, puszczając Ci oczko. Deklaruje, że dotarcie do jego mieszkania zajmie wam niespełna 10 minut. Jest w nim coś co sprawia, że masz naprawdę sporą chęć udać się do jego lokum i poznać go bliżej, jednak się wahasz. Twoja nieśmiałość to cholerna przeszkoda w kontaktach z facetami. Mimo wszystko postanawiasz jednak zaryzykować. Miałaś udać się do Krzemińskiej, ale to może poczekać. Czujesz, że Kuba Cię zrozumie i wysłucha. Wskakujesz na bagażnik pojazdu blondyna i ze śmiechem uderzasz go co raz w ramie, kiedy chwieje rowerem, wykonując fale na drodze, a Ty drżysz, że strachu, że zaliczycie glebę. Po kilkunastu minutach przekraczasz przy jego boku próg jednego z olsztyńskich bloków mieszczących się w centrum miasta i pakujesz się do windy. Nim zauważasz, a on otwiera przed Tobą drzwi i Cię w nich przepuszcza, zapraszając z szerokim uśmiechem do swojego kąta. Omiatasz wzrokiem mieszkanie blondyna i potakujesz z podziwem głową. Jest ono niezwykle przytulne. Zagłębiasz się w jego wnętrzu, dochodząc do wniosku, że jego wystrój świetnie się prezentuje.

-Napijesz się czegoś?-dochodzi do Ciebie krzyk gospodarza z kuchni.

-Jasne, jeżeli to nie problem to poproszę herbatę.-odpierasz, przejeżdżając opuszkiem palca po ramce jednej z fotografii.-Grasz w siatkówkę?-unosisz pytająco brwi, spoglądając na chłopaka, który właśnie pojawił się w salonie.

-Owszem.-kiwa głową.-Malinowa. Może być?-wręcza Ci parujący kubek.

-Pewnie. Dziękuję.

Opadasz na miękką sofę umiejscowioną w niewielkim salonie i przykładasz parujące naczynie do ust. Upijasz niewielki łyk gorącego napoju, czując jak po każdej komórce Twojego ciała roznosi się przyjemne ciepło. Tego Ci było trzeba. Siatkarz zajmuje wolne miejsce obok Ciebie i spogląda na Ciebie z nikłym uśmiechem, także upijając swój napar.

-A teraz mów co się stało.-rzuca stanowczo.

Pochłaniasz kolejną porcję malinowej cieczy i spoglądasz na twarz sportowca, krzywiąc się lekko. Nie chcesz o tym jeszcze rozmawiać. Dopiero co go poznałaś, jednak tyle się natrudził, aby Cię do siebie zaciągnąć, że nie fair by było ominąć ten temat. Odkładasz porcelanę na biały, drewniany stolik, za pewne pochodzący z Ikei i podciągasz kolana pod brodę. Opierasz na nich swoją głowę i patrzysz niepewnie na siatkarza. Nie wiesz jak to wszystko ująć w słowa. Jest Ci niesamowicie ciężko o tym mówić. Przymykasz powieki i zaczerpujesz głębokiego oddechu. Czujesz na sobie skupiony wzrok ciemnych oczów właściciela mieszkania. W głębi czujesz, że możesz mu zaufać, że po mimo tej kilkunastu minutowej znajomości odnajdziesz w nim sprzymierzeńca i pocieszyciela. Może zbyt łatwo ufasz ludziom? Nie wiesz, ale Kuba wydaje Ci się być naprawdę w porządku. Bije od niego sympatyczność.

-Wróciłam do domu wcześniej niż zamierzałam i...nakryłam mojego ojca...w łóżku z inną.-wypowiadasz niesamowicie się, jąkając.-On zdradził moją matkę, rozumiesz?! Ona siedzi we Włoszech, zarabiając na naszą rodzinę a on się zabawia! Nienawidzę go! Tak bardzo go nienawidzę!-wykrzykujesz drżącym głosem.

Blondyn bez słowa zamyka Cię w swoich silnych ramionach, głaszcząc delikatnie po plecach. Przymykasz powieki i łkasz cicho, pozwalając strugom łez spływać po Twoich policzkach. Nie chcesz już dłużej w sobie tego dusić. Dajesz upust swoim emocjom. Twoje nozdrza ogarnia intensywna woń męskich perfum. Przymykasz powieki i rozpływasz się pod ich wpływem. Są boskie. Podobnych używa Twój brat. Hugo Boss.

-Nie płacz, proszę.-mówi cicho chłopak.-Wiem, że jest Ci ciężko, ale jeszcze wszystko się ułoży.-patrzy Ci głęboko w oczy.

Jego tęczówki przypominają barwę ciepłej czekolady. Mogłabyś w nich tonąć nieskończenie. Nagle wyciąga dłoń w Twoim kierunku i odgarnia niedbały kosmyk opadający na Twoje czoło. Gdy jego palec styka się ze skórą Twojej twarzy wzdrygasz się i należące do Ciebie ciało przebiega wzdłuż kręgosłupa przyjemny dreszczyk. Kuba powoli nachyla się w Twoim kierunku, nie zrywając kontaktu wzrokowego. W końcu jego przystojna twarz jest na tyle blisko, aby jego usta nieśmiało drasnęły Twoje wargi. Ledwo co je odczuwasz. Odsuwa się od Ciebie i oczekuje jakiejkolwiek reakcji, a kiedy jej nie otrzymuje ponownie złącza wasze usta, ale tym razem zdecydowanie pewniej. Muska je raz po raz, coraz bardziej zmieniając swoją pozycję. Podpiera się teraz prawą ręką o oparcie kanapy i kontynuuje pieszczotę. Jego usta są tak niesamowicie aksamitne, że ani marzysz się od nich oderwać. Chcesz ich smakować jak najdłużej się da. Owoce leśne. Widocznie musiał pić z nimi herbatę, myślisz. Wplatasz palce w jego gęste włosy i pociągasz go za nie, wywołując oddany przez niego wprost w Twoje gardło cichy jęk. Postanawiasz żyć chwilą. Znasz go może z godzinę, a jesteś bliska oddania się mu na kanapie w salonie, ale pieprzyć to. Jest niesamowicie pociągający. Nie jesteś w stanie uchronić się przed jego urokiem, dlatego też nie protestujesz, kiedy wsuwa smukłe dłonie pod materiał Twojej bluzki, którą zwinnie podwija i rzuca w kąt pomieszczenia. Mimowolnie uśmiech wkrada się na Twoje usta. Chwytasz za końcową partię materiału jego szarej bluzy i także się jej pozbywasz. Wodzisz dłońmi po jego nagim, pełnym zarysów mięśni torsie, mrucząc cicho, kiedy obsypuje zagłębienie Twojej szyi oraz obojczyki masą pocałunków. Jego włosy delikatnie łaskoczą Cię w pobliżu dekoltu, ale jakoś bardzo Ci to nie przeszkadza. Wyginasz się pod każdym styknięciem jego ust z Twoją subtelną, miękką skórą. Zapędzasz się z siatkarzem tak bardzo, że nawet nie wiesz kiedy, a pozostajecie w samej bieliźnie. Twoje ciało płonie niczym żywy ogień, a jego oczy pożerające wzrokiem Twoje nagie ciało urozmaicają je w gęsią skórkę. Obdarowuje Twoje usta żarłocznymi pocałunkami, aby chwilę później zbadać nimi Twoje pełne piersi. Jęczysz cicho, kiedy jego język zahacza o ich wrażliwą część. Pozostawia także mokry ślad na Twoim brzuchu, aż w końcu schodzi do tego oczekiwanego miejsca. Dwa palce zagłębia w materiale Twoich koronkowych, czarnych majtek i zsuwa je zwinnie. Głośne jęki wydobywające się z Twojej krtani wypełniają jego salon, wywołując na jego ustach znacznych rozmiarów uśmiech. Nie chcesz być w jego skórze rano, kiedy zostanie przygwożdżony do ściany przez swoich sąsiadów i zdany na wysłuchiwanie ich oburzenia. Wijesz się pod nim wraz z każdym jego ruchem, nadal oddając gorące pocałunki jakimi Cię nagradza, jednocześnie zwiedzając zakamarki Twojego ciała smukłymi dłońmi. W końcu wycieńczona wtulasz się w nagie ciało chłopaka i zasypiasz. Kuba spogląda na Ciebie szczęśliwy i nakrywa was ciepłym, polarnym kocem.  Nie chce nawet myśleć o jutrze. Chce rozkoszować się tym tu i teraz, czyli widokiem słodkiej blondynki pogrążonej w krainie Morfeusza.

~*~
No to zaczynamy od dość intymnego zapoznania się Kochanowskiego z Tośką :D Chciał ją pocieszyć, a w zamian za dobre chęci dostał takie nagrodzenie ^^ Jeszcze nie mogę się całkowicie odnaleźć w tej narracji, ale chyba jest nieźle ;) Jeszcze brakuje mi takich epickich opisów, ale może z czasem uda się osiągnąć jakiś dobry poziom :D Sorki za spóźnienie, ale cały dzień praktycznie czytałam książkę, by móc przekazać ją przyjaciółce, ale i tak jej nie skończyłam, ehh :/ Nie wierzę, że już w piątek memoriał <3 Liczyłam, że spotkam tam Tomka, ale chyba są małe szanse, że znajdzie się w składzie reprezentacji na niego, jak w ogóle jakieś są :( Jestem rozczarowana decyzją trenera ;( No, ale przynajmniej dzięki temu mogłam nieźle pośmiać się z Fornala i jego wygłupów na zgrupowaniu XD Chyba zacznę kibicować Czarnym, gdyż chłopaki wydają się całkiem sympatyczni :D Całuję i do zobaczenia ;* ( prawdopodobnie w środę) 


piątek, 4 sierpnia 2017

Prolog

Niesiona dopingiem publiczności zebranej w gdyńskiej hali pokonujesz długość parkietu dzielącą Cię od sporo oddalonego od Ciebie kosza. Mijasz sprawnie pojawiające się na Twojej drodze przeciwniczki, próbujące pozbawić Cię piłki i mkniesz dalej przed siebie, nie zwalniając tempa. Słyszysz doping dziewczyn podążających za Twoimi plecami. Mimowolnie uśmiechasz się pod nosem i podchodzisz do dwutaktu. Decydujesz się na wykonanie rzutu i wbijasz wzrok w wirującą na obręczy pomarańczową piłkę. Błagasz w myślach, aby się udało. Aby ten mecz zakończył się dla Twojego klubu zwycięsko, aby nie przegrał waszej passy zwycięstw. W końcu piłka przetacza się i wpada do obszaru z siatką, zapisując na Twoim koncie 15. trafienie w tym spotkaniu. Przymykasz powieki i oddychasz z ulgą. Chwilę później odwracasz się na pięcie w kierunku dziewczyn i szczęśliwa rzucasz się na nie, tuląc każdą z nich do siebie. Kąciki Twoich ust osiągają szczyt, układając się w szeroki, mogący powalić na kolana płeć męską uśmiech. Podskakujesz wraz z nimi w kółeczku, piszcząc niczym oszalała. Udało się! Wygrałyście! Nie kryjesz swojej euforii tym, że udało wam się odnieść zwycięstwo w Gdynia Arena. Po kilku minutach, kiedy emocje w Twoim zespole opadły podążasz jak na panią kapitan przystało w kierunku drużyny Basket 90 Gdynia. Dziękujesz uściskiem dłoni za wspólne rozegrane spotkanie, a chwilę później zbierasz owacje na stojąco, kiedy komisarz meczu wręcza w Twoją dłoń statuetkę najbardziej wartościowej zawodniczki meczu. Wznosisz ją ku górze i klaskasz, schodząc z parkietu w kierunku koleżanek z zespołu. Zostajesz nagrodzona klepnięciami w biodra i parskasz głośnym śmiechem, kręcąc rozbawiona głową. Wyczerpana pośpiesznie meldujesz się pod prysznicem i nanosisz na mokrą skórę konsystencje kremowego żelu. Strumień zimnej wody przyjemnie Cię orzeźwia, a ciepła ciecz ogrzewa twoje ciało, rozluźniając każdy z mięśni. Odświeżona z łagodnym uśmiechem na ustach ocierasz pośpiesznie mokre ciało i wskakujesz w świeże ubrania, narzucając na ramię sporych rozmiarów torbę.

-Byłaś zajebista!-Natalka uderza Cię lekko w ramię.

Brunetka opada na wolne obok Ciebie miejsce i uśmiecha się szeroko w Twoją stronę. Dziękujesz jej za komplement z nikłym uśmiechem i powracasz do przesłuchiwania ulubionej playlisty. Niestety, przyjaciółka nie ma zamiaru spędzić drogi do Olsztyna w spokoju i wyrywa Ci telefon, dołączając od niego zestaw słuchawkowy. Takim oto sposobem po wnętrzu autokaru rozbrzmiewa hit zespołu Ofenbach. Dziewczyna podrywa się z miejsca i zaczyna kręcić biodrami na boki, wcielając się w rolę wokalisty. Parskasz głośnym śmiechem i chwilę później wraz z Krzemińską urządzasz sobie wycieczkę po autobusie. Roześmiana bujasz się w rytm piosenki, co jakiś czas pozwalając się okręcać kumpeli wokół własnej osi. Trener spogląda na was z politowaniem, a reszta zespołu śmieje się głośno, dołączając się do waszego wokalu. Dostrzegasz, że dziewczyny na miarę swojej ograniczonej przestrzeni próbują się poruszać choćby na kształt tańca. Po kilkunastu minutach wyczerpana szaleństwami z brązowooką wracasz na swoje miejsce i tym razem samotnie rozkoszujesz się ulubionymi nutami.

***
Sięgasz po torbę spoczywającą w luku bagażowym autokaru i narzucasz ją na swoje ramie, obserwując oddalające się dziewczyny. Machasz im i posyłasz lotne buziaki w ich kierunku na pożegnanie, po czym przytulasz jeszcze przelotnie przyjaciółkę i udajesz się w kierunku swojego osiedla.  Zagłębiasz dłonie w kieszeniach marmurkowych dżinsów i umiejscawiasz wzrok przed sobą, przemierzając dzielącą Cię od rodzinnego domu odległość. Mimowolnie uśmiechasz się na wspomnienie tego dnia, który był dla Ciebie naprawdę udany. Nie jesteś jednak świadoma tego, że nie zakończy się on w pozytywnym świetle. Docierasz do upragnionego miejsca i zamykasz za sobą furtkę. Poprawiasz torbę spoczywającą na Twoim ramieniu i przeskakujesz kilka schodków, po czym stawiasz się przed drzwiami wejściowymi. Układasz na ich klamce swoją dłoń i przekraczasz próg budynku. Zsuwasz z ramienia torbę, a z nóg pozbywasz się szarych Nike.

-Jestem!-krzyczysz, chcąc poinformować brata i ojca, którzy powinni być w domu o swojej obecności.

Wpadasz do kuchni i sięgasz po znajdujący się na szafce jabłkowy sok. Wypełniasz nim szklankę i przykładasz ją do ust, upijając jej niewielki łyk. Marszczysz brwi, gdy do Twoich uszu nie docierają jakiekolwiek dźwięki. Coś tutaj nie gra a Ty masz zamiar dowiedzieć się co za to odpowiada. Odkładasz naczynie na blat stolika i podążasz w kierunku sypialni rodziców, która należy od dłuższego czasu tylko do ojca, gdyż Twoja rodzicielka przebywa obecnie we Włoszech. Zerkasz dyskretnie przez uchylone drzwi tego właśnie pomieszczenia i zamierasz. Zszokowana przykładasz dłonie do rozwartych ust, obserwując cały czas zaistniałą sytuację. Marcin wędruje swoimi ustami po nagim ciele szatynki, przygniatając ją ciężarem swojego. Nie wierzysz w to co własnie widzisz. Jak Twój ojciec mógł zdradzić Twoją matkę? Nim spostrzegasz a po Twoich policzkach spływa słona ciecz, pociągając za sobą ciemne strugi tuszu do rzęs. Nienawidzisz go. W tym momencie tak bardzo nim gardzisz. Czujesz do niego obrzydzenie. Jest obrzydliwy!

-Jak mogłeś jej to zrobić?!-wrzeszczysz roztrzęsiona.-Nienawidzę Cię! Nie chcę Cię znać!-syczysz przez zaciśnięte zęby.

Widzisz jak opada na bok i spogląda na Ciebie zaskoczony. Czyżby nie usłyszał Twojego głosu oznajmiającego, że już wróciłaś? Cóż za pech.

-Tośka! Zaczekaj! Daj mi się wytłumaczyć!-prosi Cię ojciec.

Nie chcesz go słuchać. Nie chcesz z nim teraz rozmawiać. Nie zamierzasz tego robić. Paraliż opuszcza Twoje ciało i pozwala Ci się zerwać do biegu. Po drodze zgarniesz jedynie swoją torbę, w której znajdują się niezbędne rzeczy i wkładasz na nogi buty, po czym opuszczasz rodzinny dom. Ocierasz wierzchem dłoni przybywające wciąż łzy, nie zwracając uwagi na znajdującą się przed Tobą ścieżkę. Nagle w kogoś uderzasz.

~*~
Tadam! Rozpoczynamy nieco inaczej niż u Tomka, bo od dramy ^^ Jak Tośka pozbiera się po zdradzie ojca? Jak myślicie kogo koszykarka napotkała na swojej drodze? Gdzie teraz się podzieje? Dowiecie się już niebawem ;) Proszę o opinię czy wam się podobało czy też nie :D Chętnie przyjmę także krytykę ;3 Powrót do narracji drugoosobowej. Jak ja jej dawno używałam. Jakie to były czasy XD Mam nadzieję, że przypadnie Wam ona do gustu ;3 Rozdziały będą pojawiać się co 2 dni ( może 3 jak nie wyrobię XD) ^^  Dziękuję za obecność na Tomku i mam nadzieję, że tutaj będziecie przybywać znacznie liczniej ^^  A kto jeszcze nie miał okazji przeczytać Fornala, zapraszam >>klik<<
Całuję i do zobaczenia ;*